czwartek, 08 stycznia 2009

Jak wyglądał Powsin w 1928 roku? Kilkanaście dni temu cytowałem wspomnienia gen. Sławoj-Składkowskiego, który jadąc z Wilanowa do Powsina latem widział mnóstwo furmanek z jarzynami i produktami rolnymi dla Warszawy. A przy furmankach wąsaci Powsiniacy w kożuchach. Latem! To były te słynne lata dwudzieste.

W "Księdze adresowej Polski (wraz z w. m. Gdańskiem) dla handlu, przemysłu, rzemiosł i rolnictwa" właśnie z 1928 roku możemy przeczytać więcej o handlu i rzemiośle w Powsinie, który liczył wówczas 835 mieszkańców. A zatem:

  • kołodziej: Żurawski P.,
  • kowal: Porański J.,
  • piekarz: Borek R.,
  • różne towary: Spółdz. „Stowarzyszenie Spożywcze”,
  • rzeźnicy: Nerka Fr., Szynkowicz K.,
  • spirytualia: Goettel E.,
  • spożywcze artykuły: Bawolik M., Kłos K., Lichocki P., Młynarczyk. W.,
  • stolarz: Marczak P.,
  • szewcy: Głuchowski J., Kruczyński J.

Dla mnie - rewelacja! A zwłaszcza rzeźnicy - to co najbardziej lubię, od nerki i od szynki... A dziś, zamiast kołodzieja, serwis opon!

A Bielawa? W 1928 roku liczyła 736 mieszkańców. Jej główną atrakcją był browar pani Karoliny Rossmanowej. Ale nie mniejszą atrakcją był zapewne wiatrak pani. A. Rowińskiej. Zresztą okolica była wietrzna, co sprzyjało młynom wiatrakowym, bo następny taki był wtedy w Powsinku. A oprócz tego:

  • kowal: Satawila J.,
  • kooperatywa: oddział "Robotniczej Spółdzielni" w Jeziornie,
  • spożywcze artykuły: Bobik R., Szewczyk W., Trzewik N., Wilczek J.

I jak wypada porównanie ze stanem dzisiejszym? No, lepiej to nie jest. A mieszka nas jakby więcej...

środa, 07 stycznia 2009

Trzej Królowie przybyli wczoraj do Powsina. Byli wielcy, tak że zagrażali kościelnym żyrandolom i rozkołysali wieczną lampkę. Gdyby nie mróz, pewnie swoją misję przeprowadziliby w plenerze, przed starą plebanią.

Zabawa była świetna, dzieciaki były szczęśliwe, choć początkowo nieco przerażone. Plastyka ruchów gigantycznych lalek zadziwiała. Nawet Prepozyt oglądał widowisko nie z prezbiterium, a z ławek dla wiernych. Tylko przez chwilę nie wytrzymał, gdy aktorzy rozdali publiczności świece. Myśl o środowym skrobaniu posadzki z plam po stearynie zmusiła go do protestu, ale i tak misterium się podobało.

Po spektaklu publiczność nadal świętowała w gościnnej starej plebanii. Co to będzie, gdy Powsiński Dom Pracy Twórczej przeniesie się do wyremontowanego budynku za szkołą? Czy zabierze ze sobą atmosferę starej siedziby?

A kto przygotował i wystąpił w jasełkach? Ciekawi niech przeczytają recenzję pod linkiem poniżej:

http://www.teatry.art.pl/!fmk/acnsz.htm

wtorek, 06 stycznia 2009

Czasem zadarza mi się pisać o różnych ciekawych mieszkańcach Powsina, którzy mieszkali tu kiedyś wśród nas, a dziś pewnie mało kto o nich pamięta.

O bohaterce dzisiejszego wpisu wiem bardzo mało. Janina Mastelarz-Kapelusiak urodziła się w ostatnim roku XIX wieku. W 1925 roku uzyskała dyplom położnej. Wykonywała swój zawód w Powsinie. Myślę, że wielu powsińskim dzisiejszym siedemdziesięcio-osiemdziesięciolatkom pomogła przyjść na świat.

Ślad po niej znalazłem w urzędowym spisie pracowników medycznych z 1939 roku. Powsin podano tam jako jej miejsce zamieszkania i pracy.

Może odezwie się ktoś, kto słyszał o jej działalności w naszej okolicy.

poniedziałek, 05 stycznia 2009

Co za emocje wzbudza skrzyżowanie Podgrzybków z Gąskami! I to wcale nie na karnawałowym stole, ale w Powsinie.

http://www.ursynow.org.pl/?q=node/178

A na forum http://www.konstancin.com/forum/read.php?3,9931,page=3 Jarek Bielawski komentuje sytuację następująco (kopiuję, bo pewnie nie wszyscy zainteresowani tam zaglądają):

"Re: Likwidują skrót na Ursynów
Autor: Jarek Bielawski (IP zapisane w logach)
Data: 03 sty 2009 - 21:46:35

Z faktu, że gmina Wilanów postawiła tabliczki 'droga wewnętrzna' zamiast zamazanych zakazów wjazdu nie wynika wcale, że nadzór budowlany nie nakaże rozbiórki asfaltu. Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego w Warszawie nie ma nic wspólnego z decyzjami radnych gminnych.

Prawdopodobny scenariusz jest taki: asfalt rozbiorą jako samowolę budowlaną, zgodnie z decyzją PINB. Pozostanie żwirówka lub błotnista dziurawa droga gruntowa, a kłótnie o prawo do przejazdu tą drogą będą trwały dalej. Przypomnę, że gmina Ursynów wycofała się z budowy swojej części ulicy Nowokabackiej i nie przygotowuje projektu, zatem skrót przez Gąsek jeszcze długo może pozostać jedynym wjazdem na Ursynów od strony aglomeracji konstancińskiej.

Moim zdaniem, mieszkańcy Konstancina-Jeziorny i okolic oraz linii kalwaryjskiej mają prawo korzystać z dobrodziejstw metra warszawskiego przy dojeździe do pracy, więc, skoro al. Wilanowska jest coraz bardziej zatkana w godzinach szczytu i dojazd 710 do Metra Wilanowska zabiera z Klarysewa często nawet 45-50 minut, należałoby pomyśleć o wygodnej formie szybkiego transportu publicznego na Kabaty. Taką formą mogłaby być szybka linia tramwajowa lub WKD od Chylic i Słomczyna (dwa odgałęzienia) do Metra Kabaty, współfinansowana przez władze szybko rozbudowującego się Wilanowa oraz Unię Europejską. Był też projekt kolei podwieszanej na tej trasie. Przypominam, że kolejki Grójecką oraz Wilanowską zbudowała na przełomie XIX i XX wieku spółka Paszkowski (bogaty kupiec warszawski) - ks. Stefan Lubomirski - hr. Tomasz Zamoyski pierwotnie głównie dla żydowskich pielgrzymów do cadyka Altera, później też - dla konstancińskich letników. W roku 1909, czyli sto lat temu, przejazd na Plac Unii Lubelskiej z Klarysewa trwał 43 minuty, w roku 1935 - 34 minuty, czyli tyle, co obecnie przeciętnie przejazd autobusem z Klarysewa do Metra Wilanowska. Konia z rzędem temu, kto w godzinach szczytu dojedzie dziś z Konstancina na Plac Unii Lubelskiej w mniej niż trzy kwadranse! Kolejka była najszybszą, najbardziej ekonomiczną formą transportu w naszym mieście i należy ją w takiej czy innej formie przywrócić, z tym, że punktem docelowym powinna być stacja metra - Kabaty lub Natolin."

niedziela, 04 stycznia 2009

Pojutrze, we wtorek, na Trzech Króli, w Powsinie będą grasowały Herody!

Tutejsze, powsińskie, ale wspomagane przez trupę artystyczną z Wrocławia. Początek o 14.00 - możemy się spodziewać wizyty Herodów w domach. O 17.30 kolędowanie w kościele głosami grupy śpiewaczej "Powsinianie", a o 19.00 widowisko plenerowe. Powinniśmy zatem przygotować jakiś poczęstunek... może słynną powsińską grzankę?

14.00-17.00  -  „wędrówka po powsińskich domach”

17.30  -  kolędowanie w naszym kościele; zespół ludowy „Kuźnia Artystyczna” i grupa śpiewacza „Powsinianie

18.00  -  Msza św.

19.00  -  pokaz plenerowy „Herody”, Dom Pracy Twórczej, ul. Ptysiowa 3, stara plebania (wezmą udział aktorzy teatru z Wrocławia).

czwartek, 01 stycznia 2009

W 2009 roku Fadesa chyba nie zacznie budowy swojego osiedla w Powsinie. Ale tuż obok na pewno powstaną dwa segmenty apartamentowe przy ul. Potułkały, bo roboty nie zatrzymał ani brak mediów, ani pogłoski o kryzysie. Razem osiem apartamentów, czyli około trzydziestu nowych Powsinian i około dziesięciu samochodów. Tyle ulica Potułkały chyba jeszcze przyjmie?

Mieszkańcom Potłukał, jak dawniej mówiono, życzę Szczęśliwego Nowego Roku.

wtorek, 30 grudnia 2008

Wczoraj Andrzej z Powsina zauważył, że tzw. łącznik ul.Gąsek z Kabatami na Skarpie zmienił status. I faktycznie. Ma teraz nazwę ul. Podgrzybków i jest "wewnętrzną ulicą Dzielnicy Wilanów". I jako taka nie podpada już pewnie pod władzę starosty powiatowego? A więc starosta powiatowy może się z nakazem rozebrania nawierzchni schować? Jeśli ten numer się uda, to gratuluję Władzom Dzielnicy. Może znajdzie się też sposób na wybudowanie Nowokabackiej. Czego wszystkim Powsinianom i sobie życzę w Nowym Roku. A Kartagina musi zostać zburzona.

niedziela, 28 grudnia 2008

W sobotę przed północą słuchałem w programie pierwszym Polskiego Radia rozmowy z Janem Kobuszewskim, w której wielokrotnie wspominał on swojego mistrza, rektora PWST, wybitnego aktora - Mariana Wyrzykowskiego. Pisałem już o rodzinie Wyrzykowskich kilka miesięcy temu, bo jest to rodzina z Powsina (http://powsinoga1.blox.pl/2007/11/wpis-4.html). Starsi Powsinianie pamiętają ojca aktora. Ale czy ktoś pamięta, skąd Wyrzykowscy wzięli się w Powsinie?

Otóż w 1908 roku proboszczem powsińskim został ks. Antoni Lipski. Do naszej parafii przeszedł z Chotomowa 8 października. A już na Nowy Rok 1909 sprowadził tu swojego byłego kościelnego, Franciszka Wyrzykowskiego, ojca Mariana. Ks. Lipski po trzynastu latach pracy w Powsinie został przeniesiony do Skierniewic, gdzie przez następne 10 lat był dziekanem. Umarł w Warszawie. A państwo Wyrzykowscy już w Powsinie zostali.

W nadchodzący Nowy Rok przypada setna rocznica przybycia Wyrzykowskich do Powsina. Przez to wydarzenie Powsin też znalazł jakieś miejsce w historii polskiego teatru. Stąd to krótkie wspomnienie. 

piątek, 26 grudnia 2008

Pętla autobusu 519 w Parku Powsińskim jest już gotowa po remoncie. Od poniedziałku, 29 grudnia, autobusy wrócą w to miejsce.

czwartek, 25 grudnia 2008

Powsiński żłóbek się zmienił. Czy to inicjatywa nowego Prepozyta?



Tę stronę oglądano już razy.







statystyka