sobota, 14 marca 2009

Chyba wiosna blisko...

Koty już wygrzewają się pod tujami wśród krokusów.

poniedziałek, 09 marca 2009

Dokąd jadą "Powsinianie"? Obowiązkowo zaglądam na zawsze ciekawą stronę Centrum Kultury Wilanów, żeby sprawdzić, co się dzieje w powsińskim życiu kulturalnym. Ale dziś wyjątkowo zwróciła moją uwagę zapowiedź wyjazdu Grupy Śpiewaczej "Powsinianie" z wizytą do pewnego niegdyś polskiego miasta, które teraz jest miastem naszych wschodnich sąsiadów. Notka jest zilustrowana fotografią. Z kontekstu wynika, że fotografia ma dotyczyć tego miasta.

Chochlik jakiś pewnie poprzestawiał obrazki redaktorowi strony, bo na fotografii jest niewątpliwie katedra w Wilnie! Za to 11 marca będzie wykład o Lwowie i Wilnie jako ośrodkach polskiej kultury. Przy tej informacji umieszczone jest zdjecie ze Lwowa. Gdyby te dwa zdjęcia zamienić miejscami, byłoby wszystko w porządku. Ech te chochliki, sam też z nimi walczę i nie daję rady...

sobota, 07 marca 2009
Powoli i nieśmiało w Powsinie wiosna wychodzi z ukrycia. Dziś na Waflowej mnóstwo żólto kwitnących podbiałów cieszy i rozgrzewa małymi słońcami, chociaż wkoło szaro, zimno i brudno.
piątek, 06 marca 2009

Mieszkających przy ulicy Przyczółkowej czeka spora rewolucja. Dzielnica postanowiła przebudować odcinek przecinający Powsin. W specyfikacji przetargu na opracowanie kompleksowej dokumentacji projektowo-kosztorysowej ulicy Przyczółkowej (odcinek Drewny-Drewny) w ramach zadania pn.: ”Przebudowa ulicy Przyczółkowej” tak określono wymagania:

ZAKRES OPRACOWANIA :

1. Projekt drogowy umożliwiający wykonanie jezdni, chodników, zjazdów  i skrzyżowań z innymi ulicami.
2. Projekt oświetlenia na słupach z zasilaniem kablowym.
3. Projekty wykonawcze: drogowy i oświetlenia (wraz z projektem usunięcia kolizji).
4. Projekt zagospodarowania terenu z naniesionymi granicami nieruchomości.
5. Projekt kompleksowego odwodnienia ulicy.
6. Inwentaryzacja zieleni oraz projekt zieleni.
...10. Projekt stałej organizacji ruchu.
 

Dane do projektowania:
Szerokość jezdni ok. 7m,
chodniki szerokości około 2m (ewentualnie z jednej strony ciąg pieszo-rowerowy) , długość ulicy około 1 900m.
Ustalenia zgodnie mpzp. rejonu ulicy Waflowej oraz Powsin – Zamość.
Zjazdy na każdą wydzieloną działkę.
Przebudowa przystanków i wiat przystankowych.

 

czwartek, 05 marca 2009

Szkoła w Powsinie ma już co najmniej 563 lata! A najprawdopodobniej około sześciuset, jak parafia. Czy dzieci o tym wiedzą?

Otóż kroniki przypominają, że w roku 1446 niejaki ks.Stefan, rektor kościoła, a więc proboszcz parafii, był równocześnie kierownikiem i prawdopodobnie jedynym nauczycielem pierwszej szkoły parafialnej w Powsinie. Wspomina o tym protokół z wizytacji biskupiej z 1675 roku.

Z protokołu po wizycie bp. Goślickiego z 1603 r. wiemy również, że "rektor szkoły ma także opatrzenie swoje w Bielawie". I choć rektor szkoły parafialnej to nie to samo, co rektor uczelni, i potrzeby jego mizerniutkie były, to i tak z Bielawianami zawsze były kłopoty, gdy o dziesięciny chodziło!

Później, do pierwszej połowy wieku, nauczycielami w szkole byli powsińscy wikariusze. W 1818 roku, a więc zaraz po słynnym w Powsinie proboszczowaniu przez ks. Jana Pawła Woronicza, stan szkoły przedstawiał się następująco: "Dom, w którem mieści się Szkółka, stancya dla księdza wikarego i organisty jest z drzewa tartego, stawiany w węgieł, pod gontem. Ma długości łokci 36, szerokości 15. Kominy murowane, dosyć dobry. ... W tej parafii jest szkółka utrzymywana ze składek parafianów. Dominium Powsin daje opał nauczycielowi. Nauczyciel jest ksiądz wikariusz. W tej szkółce jest uczniów płci męskiej 6, a żeńskiej 7, uczęszczających i uczących się sylabizowania, czytania i początków pisania."

Ale wkrótce potem sprawy przybrały zły obrót. Hr. Aleksander Potocki nie chciał mieć szkółki w Powsinie. Rozmawiał o tym z ks. proboszczem Franciszkiem Dąbrowskim 19 września 1839 roku. Pismem z dnia 4 sierpnia 1839 r. wójt Jeziorny Królewskiej zawiadamiał ks. proboszcza, że "w odpowiedzi na odezwę ks. proboszcza z 20 lipca fabrykanci z Papierni Jeziorskiey wynajęli u dziedzica dóbr Jeziorna Królewska lokal dla nauczyciela, gdyż w pobliżu papierni szkoły nie ma i dzieci pozbawione są nauki. ... Lokal ten wszelako dotąd jeszcze nie jest gotowy, a zatem i ta szkoła jeszcze nieurządzona." Dowody posiadane przez nauczyciela, pana Osterloffa, przez niego samego przesłał wójt ks. proboszczowi, a potem miał przesłać właściwszej władzy, w celu uzyskania upoważnienia do założenia szkoły.

W roku 1844 parafia wciąż nie posiadała żadnej szkoły, a najbliższa, do której można było dzieci posyłać, była w Słomczynie. W piśmie do naczelnika powiatu warszawskiego z dn. 12 grudnia 1844 r. użalał się ks. proboszcz Franciszek Dąbrowski: "Żadnej szkółki ani rządowej ani prywatnej w parafii Powsin nie ma. Żadnych nie ma w parafii Powsin nauczycieli. Żadnych uczniów nie ma!". Pisma krążyły, ks. Dąbrowski składał wiele podań, w których przekonywał władze, że parafia poprzednio posiadała szkołę, ma na nią odpowiedni dom. Zapewniał, że wsie zdobędą się na odpowiedni fundusz dla nauczycieli i na przybory szkolne. Do akcji włączył się wreszcie dziedzic Wilanowa, wysyłając zapytania do władz. Ks. Dąbrowski 13 stycznia 1853 roku w pismie do pana hrabiego, jako opiekuna szkoły parafialnej w Powsinie, oznajmiał "prośbę i życzenie mieszkańców wsi Bielawy, którzy nie chcą płacić składek i należeć do szkoły parafialnej w Słomczynie. Dzieci ich maja tam dwa razy dalej niż do Powsina, a do tego rzeka w Jeziornie często wylewa i dzieci mało korzystają z nauki w szkole. ... Pragną oni należeć do szkoły w Powsinie i proszą o zwolnienie z opłat na rzecz szkoły w Słomczynie." Z pisma tego wiemy, że do słomczyńskiej szkoły uczęszczało wtedy 153 dzieci! Liczba to na owe czasy niemała, a i dziś robi wrażenie.

Wreszcie inwentarz z 1855 roku znów wspomina o szkółce elementarnej w Powsinie. Uczęszczały do niej dzieci wiejskie - chłopcy i dziewczęta. Nauczycielem była osoba świecka utrzymywana ze składek. "Innych szkół na terenie parafii nie było i potrzeba zaprowadzenia takowej na teraz nie okazuje się." - kategorycznie stwierdza autor wpisu inwentarzowego.

Tak było 150 lat temu, kiedy po czterystu latach powsińska szkoła stała się szkołą świecką. Potem burzliwy XX wiek. Dzisiaj mamy piękną tysiąclatkę, szkołę podstawową nr 104, której patronem jest Maciej Rataj. Ale rodzice kręcą nosem i chcą szukać dla swych dzieci szkoły w nowym "dalekim Słomczynie", bo ta nasza 104 ponoć niedobra.

wtorek, 03 marca 2009

Powsyno, Powsino, Powsin - czy wiemy, jaka jest etymologia nazwy tej miejscowości? Widzieliśmy w dokumentach z XIII wieku formy tej nazwy zakończone na -no, dzisiaj używamy tylko formy zakończonej na -in.

Nurtowało mnie od dawna pytanie o pochodzenie Powsina - a konkretnie, czy jest to forma dzierżawcza od imienia czy przydomka jakiegoś średniowiecznego rycerza Powsy lub Powiesy? A może raczej jest to nazwa topograficzna - "po wsi" - ale jakiej wsi, czy naszej, czy jakiejś, która istniała tu wcześniej, a my "po niej"?

I niedawno wpadł mi w ręce artykuł Witolda Taszyckiego (tak, tak, językoznawczego autorytetu, tego od Jodłowskiego - niektórzy zrozumieją, o co mi chodzi ;) pod tytułem "Rzekomo dzierżawcze nazwy miejscowe. (Znaczenie przyrostków -ów, -owa, -owo oraz -in, -ina, -ino)". Oto smakowitsze fragmenty odnoszące się do mojego problemu.

Historycy (T. Wojciechowski, F. Piekosiński, F. Bujak i in.), zajmujący się nazwami miejscowymi, uznali nazwy zakończone na -ów, -owa, -owo albo -ew, -ewa, -ewo oraz na -in, -ina, -ino albo -yn, -yna, -yno za nazwy dzierżawcze, tj. takie, które wskazują na założyciela lub właściciela osady. Nazwy zatem np. Namysłów, Częstochowa, Włostowo, Rogaczew, Janiszewo, Cieszęcin, Potulino, Kędzierzyn, Targoszyna wyrażają, że miejscowości nimi oznaczane należały ongiś do ludzi noszących imiona lub przezwiska Namysł, Częstoch, Włost, Rogacz, Janisz, Cieszęta, Potuła, Kędzierza, Targosza.

Stanąwszy na tym niewątpliwie slusznym w ogromnej większości wypadków stanowisku, zaliczyli historycy do nazw miejscowych dzierżawczych także nazwy w rodzaju Klonowa, jakkolwiek już Wojciechowski zauważył, że przy pomocy przyrostków -ów, -owa mogą być formowane nazwy określające jakąś właściwość topograficzną, np. Lipków, Lipowa, Brzozowa, Borów. Nie przypisując najwidoczniej większego znaczenia temu spostrzeżeniu, zebrał Bujak w jedną grupę nazw dzierżawczych wszystkie nazwy na -ów, -owa, -owo, -in- -ina, -ino, kiedy opracowywał statystykę małopolskich nazw miejscowych na podstawie formalno-znaczeniowej. Zaznacza on przy tym jasno: »Do nazw topograficznych nie liczyłem żadnych nazw na -ów... z wyjątkiem jedynie nazw Zakrzów i Ostrów, które są notorycznie czysto topograficzne«. Niemniej jednak i Bujak stwierdza, »że nazwy, tworzące się od imion pospolitych, przybierają często formy identyczne z nazwami od imion osobowych pochodzącymi, np. Ostrów, Zakrzów, Głogów, Tarnów, Rokicina, Brzezina itd.« ...

... Doprowadziwszy do tego punktu dociekania na temat w tym artykule poruszony, musimy z bliska zająć się zagadnieniem wyżej już postawionym, czy w ogóle przyrostki -ów, -owa, -owo nadawały się do kształtowania topograficznych nazw miejscowych. Odpowiedź na to pytanie wymaga w pierwszym rzędzie bardzo dokładnego przejrzenia wszystkich nazw miejscowych zakończonych na -ów, -owa, -owo. Otóż przeglądając odpowiedni materiał, natrafiamy albo na nazwy niewątpliwie dzierżawcze, albo na nazwy typu Jaworów, Klonowa itp., których charakter znaczeniowy jasno się nam na razie nie przedstawia, albo wreszcie na nazwy nie dające się ani do jednej ani do drugiej grupy zaliczyć, takie mianowicie, jak: Podjarlców, Podsosnów, Pogrzybowo (dziś Pogrzybów)...  

Zastanowiwszy się dobrze nad wyliczonymi teraz nazwami, roztrząsnąwszy dokładnie tkwiące w nich możliwości słowotwórcze i znaczeniowe, dochodzimy do wniosku, że u ich podstaw leżą nie imiona osobowe, lecz określające położenie osiedla wyrażenia przyimkowe pod jarkiem ('pod niedużym jarem'), pod sosnami, po grzybach ('na grzybowisku'), po wodzie ('nad wodą'), prze wodę ('przez wodę = za wodą'), za górą, za lasem, za mostem, za rogiem (np. lasu)... Toż samo odnosi się do nazw miejscowych z zakończeniem -elo, -ewa, -ewo, jak Przezpolewo, Zagajewo,  Zakrzew  i Zakrzewo... Nazwy te także mają początek w odpowiednich wyrażeniach przyimkowych przez pole, za gajem, za krzami. Miejsca czy miejscowości w takich warunkach topograficznych położone oznaczano przymiotnikami przy pomocy przyrostka -ów, -owa, -owo (-ew, -ewa, -ewo) od tego rodzaju przyimkowych wyrażeń urobionymi, a więc tworami: pod jarków, podsosnów, pogrzybów, powodów, przewodów, zagórów, zalasów, zamostów,... Przymiotniki te tworzyły zrazu nazwy miejscowe tylko w połączeniu z określanymi przez nie rzeczownikami dwór, gród, osada, wieś, siedlisko, pole itp. Same stały się nazwami miejscowymi dopiero wówczas, gdy zbyt często powtarzające się rzeczowniki dwór itd. uległy elipsie. ...

Wywody na temat nazw miejscowych z przyrostkiem -ów, -owa, -owo oraz -ew, -ewa, -ewo porządkują dotychczasowe nasze o nich wiadomości tu i ówdzie je uzupełniając. Więcej nowego przyniosą rozważania o nazwach miejscowych na -in, -ina, -ino wzgl. -yn, -yna, -yno. Brak w pracach historyków jakichkolwiek zastrzeżeń dotyczących znaczenia nazw miejscowych tak uformowanych wypłynął najprawdopodobniej stąd, że uznawali je wszystkie za nazwy dzierżawcze. Znajdowałoby to uzasadnienie w powszechnie dotąd panujących poglądach językoznawców na rolę znaczeniową przyrostka -in, -ina, -ino czy -yn, -yna, -yno. Mianowicie zarówno starsze, jak nowsze gramatyki przypisują temu przyrostkowi znaczenie dzierżawcze. Jeżeli jednak trzymać się będziemy tego zapatrywania, nie potrafimy wytłumaczyć nazw miejscowych: Dowieżyno, dziś Dobieżyn, Gdolino, dziś Gdolin, Podgórzyno, Podolin, Podolino, Powsino, Przebrodzino, dziś Przybrodzin, itd.

Podobnie jak nazwy Podsosnów, Zalasowa itd., również i te nazwy miejscowe biorą początek nie z nazw osobowych, lecz z wyrażeń przyimkowych do wieży, o dół (blisko dołu), pod górę, po dole, po wsi, prze bród (przez bród = za brodem), za górą, za kulą, po dworze, za olszami, za polem, za rzeką. Nie mogą więc być nazwami dzierżawczymi. Porównanie z nadającymi się pod każdym względem do zestawienia nazwami miejscowymi typu Podsosnów, Zalasowa itd. wyjaśni do reszty ich formę i znaczenie. Tak samo jak tamte są to nazwy topograficzne, określające położenie miejscowości. Uprzytomnijmy sobie teraz choćby na przykładzie tamtych nazw miejscowych poprzednie stadia rozwojowe nazw Dowieżyno, Odolino, Podgórzyno, Podolin i Podolino, Powsino, Przebrodzino, Zagórzyno i Zagórzyn, Zakulino, Podworzyno, Zaolszyn, Zapolin, Zarzeczyno, a wówczas będziemy musieli przyjąć istnienie w dawniejszej dobie języka polskiego przymiotników dowieżyn, odolin, podgórzyn, podolin, powsin, przebrodzin, zagórzyn, zakulin; podworzyn; zaolszyn, zapolin, zarzeczyn. Znaczy to, że w staropolszczyźnie obok przymiotników dzierżawczych na -in, -ina, -ino wzgl. -yn, -yna, -yno byly także niedzierżawcze przymiotniki w taki sam sposób formowane. Wyrażały one jakość przedmiotu, z którym się wiązały. Dzisiaj i od dawna nie ma już w języku polskim takich przymiotników. Jedyny ich ślad pozostał w nazwach miejscowych.

Hmm, to znaczy, że jednak nasza osada była powsin (cokolwiek by to znaczyło). Ale autorytet Taszyckiego w tych sprawach jest nie do podważenia...

poniedziałek, 02 marca 2009

W sobotę, ostatniego dnia lutego, zobaczyłem w prasie internetowej notatkę o wypadku śmigłowca. I nawet nie to, że był to kolejny wypadek śmigłowca w tych dniach, zwróciło moją uwagę. W oczy rzuciła się nazwa miejscowości, gdzie doszło do tej katastrofy.

"Koło Inowrocławia rozbił się Mi-24 z 49. Pułku Śmigłowców Bojowych z Pruszcza Gdańskiego. Jeden pilot nie żyje. Pozostali dwaj członkowie załogi przeżyli i są niegroźnie ranni. ... Jak podał ppłk Sławomir Lewandowski, rzecznik Dowództwa Wojsk Lądowych, do których należała maszyna, śmigłowiec spadł z wysokości ok. 200 m w okolicach wsi Szadłowice. Po upadku nie zapalił się. "

Uważni czytelnicy tego bloga pewnie nie przegapili felietonu o historii Powsina, w którym była mowa o średniowiecznej super-transakcji ziemskiej. "Machniom" dobrami Powsin za Szawłowice zrobili biskup kujawski Alberus i Mikołaj Ciołek, kasztelan wizneński.

"Powsin okazał się zbyt odległy od Włocławka, dokonano więc wymiany posiadłości. W dniu 13 lipca 1282 roku biskup Albierz przekazał prawa własności wsi Powsino na rzecz Mikołaja, kasztelana wizneńskiego, z rodu Ciołków, za leżącą na kujawach wieś Szawłowice, należącą do Ciołka. Czytamy w dokumencie: "Quod habita bona deliberacione et communi consensu fratrum nostrorum, talem commutacionem fecimus cum Comite Nycolao Castellano de Wyzna, filio quondam Woycechonis heredis de Jazdow; quod nos, recepta ab ipso in commutacione jure hereditario et in perpetuum, coram Duce et Baronibus Cuiawiensibus villa ipsius, que Saulowej vulgariter nuncuppatur, sita in dominio Ziemomysli ducis Cuiawie, et in Castellania Juvenis Wladyslawie, dedimus dicto Comitii Nycolao pro ipsa, in eadem permutacione, villam nostram Powsyno, cum omnibus pertinenciis et juribus ipsius, in dominio Cyrnensii (czerskiej) situatam, sibi et suis heredibus jure hereditariopacifice in perpetuum possidendam".

W ten dziwny i odległy w czasie sposób narodziła się jakaś wspólnota losów między Powsinem a Szawłowicami, z której nie zdawaliśmy sobie sprawy. Wspólnota losów, którą, być może, warto dziś przywrócić, bo przygotowujemy się przecież do obchodów różnych rocznic, a w szczególności 600-lecia erygowania parafii Powsin (1410-2010). Popatrzcie, drodzy sąsiedzi - w 2012 roku mielibyśmy nie tylko Mistrzostwa Europy w piłce kopanej ( "orlik" na księżowskich błoniach?), nie tylko europejską walutę (jeśli kryzys i patriotyzm nasz wrodzony na to pozwolą), ale moglibyśmy mieć także 730 rocznicę owej wiekopomnej transakcji, dzięki której staliśmy się ciołkowi i Elżbieta Ciołkowa z synami mogła nam kościół ufundować!

A przy okazji można by się zaprzyjaźnić z tą piękną i gospodarną kujawską wsią, która w ubiegłym roku obchodziła jubileusz 780-lecia! Przy okazji, moje gratulacje. Działa tam Towarzystwo Przyjaciół Szawłowic. Organizuje się ciekawe życie lokalne. Może nasz ks. Proboszcz w ramach licznych corocznych pielgrzymek zaplanuje też pielgrzymkę do Szawłowickiego kościoła. Dla ciekawych dwa linki, warto odwiedzić:

http://www.spszadlowice.info/szadlowice.htm
http://www.szadlowice.xon.pl/Szad/index.php

niedziela, 01 marca 2009

Teraz nikt nie zabłądzi. Urząd postawił znaki.

poniedziałek, 02 lutego 2009

Droga droga 724. Niby też ważne, ale wolałbym o Nowokabackiej. http://www.mzdw.pl/text.php?action=view&id=2151&cat=14

Samorząd Województwa Mazowieckiego w 2009 r. na remonty i modernizację swoich dróg wyda 373 mln zł, z czego  211 mln zł przeznaczy na inwestycje drogowe, budowę chodników, wykupy gruntów i przygotowanie dokumentacji projektowej. Remonty i bieżące utrzymanie pochłonie 162 mln zł. Łącznie przebudowanych i zmodernizowanych zostanie blisko 150 km dróg wojewódzkich.

Do największych inwestycji zaplanowanych do realizacji na Mazowszu w tym roku należą: ...

... 

-przebudowa drogi wojewódzkiej nr 724 Warszawa – Góra Kalwaria o wartości 16 mln zł

...

 

Ponadto na zlecenie Mazowieckiego Zarządu Dróg Wojewódzkich w Warszawie w opracowaniu jest wiele dokumentacji projektowych koniecznych dla rozbudowy dróg wojewódzkich i budowy obwodnic większych aglomeracji miejskich, m.in. obwodnicy Mławy, Sierpca, Konstancina i Góry Kalwarii czy Grodziska Maz.

środa, 14 stycznia 2009

Komentatorzy notki o handlu i usługach w Powsinie w 1928 roku zwracają mi uwagę, że może przekręciłem jakieś nazwiska. Na wszelki wypadek pokazuję więc źródło tych danych:

A jedna z komentatorek zdziwiła się i ucieszyła, że obok, w Powsinku, był wiatrak! Oto dane Powsinka z tego samego źródła:

Za komentarze wszystkim serdecznie dziękuję. W ten sposób razem odtwarzamy przeszłość :-)

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 38


Tę stronę oglądano już razy.







statystyka