poniedziałek, 06 kwietnia 2009

Piękna, wiosenna pogoda sprawiła, że wyprawiłem się na fiołki  (viola silvestris) na ul. Waflową, a później do tzw. pałacu Hinckfussowej. Ale, ale, jaki tam pałac - teraz już wiem, że to nie żadna rezydencja, a centrum wędkarskie, świetlica z bilardem, wypożyczalnia sprzętu wodnego, schronisko młodzieżowe oraz konieczny w takim ośrodku budynek stróżówki i altana, czyli zgodnie z miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego "małe obiekty handlowe i usługowe o funkcjach związanych z obsługą turystyki i rekreacji"! No i jeśli ktoś pomyślał, że "małe centrum wędkarskie" to takie, jak nad jeziorem Lisowskim, to jest w błędzie - nad Lisowskim nigdy nie będzie Europy. Europa to prządne centrum, nie jakaś drewniana buda, ale  neobarokowy pałac. A malkontenci zawsze będą narzekać, że ptaszki, drzewka i inne takie rospudy. Oto przykład ( http://www.konstancin.com/forum/read.php?3,23553,page=2):

Podsumowanie sprawy zniszczenia torfowiska na granicy Powsina i Bielawy

Autor: Jarek Bielawski

W dniu 18.10.2004 Starostwo Powiatowe w Piasecznie wydało dla inwestora p. Anny Iwony Hinckfuss decyzję o pozwoleniu na budowę centrum wędkarskiego, świetlicy z bilardem i wypożyczalni sprzętu wodnego, zaś 25.05.2004 - schroniska młodzieżowego oraz 20.12.2004 - budynku stróżówki i altany na terenie działek ewid. odpowiednio 1825 i 1815 z obrębu Bielawa, gm. Konst.-Jeziorna. Wydana przez Urząd Miasta i Gminy Konst.-Jeziorna w dniu 19.11.2002 decyzja o warunkach zabudowy dla tych działek przewiduje wyłącznie możliwość lokalizacji "małych obiektów handlowych i usługowych o funkcjach związanych z obsługą turystyki i rekreacji", przy czym "inwestycję [należy] projektować maksymalną ochroną istniejącego drzewostanu", zaś "zmiana przebiegu rowów melioracyjnych, ich zabudowa itp. wymaga uzgodnienia z Zarządem Spółek Wodnych" (opinia nr 48/2002 Wydz. Rolnictwa UMiG z 14.11.2002). Tymczasem łączna powierzchnia zabudowy w/w 4 obiektów wynosi 2800 m2, powierzchnia użytkowa - 3500 m2, zaś całość jest zaprojektowana jako imponujący pałac neobarokowy. Z pewnością nie są to "małe obiekty handlowe i usługowe". Całość znajduje się na terenie Warszawskiego Obszaru Chronionego Krajobrazu, w cennej przyrodniczo strefie torfowiska. Decyzja o warunkach zabudowy nakazuje uzyskanie opinii Wojewódzkiego Konserwatora Przyrody oraz Wojew. Konserwatora Zabytków z uwagi na stanowisko archeologiczne na działce nr 1825.

W trakcie prac budowlanych wg relacji naocznych świadków wycięto kilkaset drzew, zasypano torfowisko, istotnie podniesiono poziom ziemi na znacznym obszarze, tworząc z jeziorka torfowego sztuczny zbiornik rekreacyjny. Zasypano rowy mielioracyjne i oczka wodne, usypano z gruzu sztuczne wzniesienia, na których nasadzono zabronione w WOChK egzotyczne gatunki. W roku 2006 i 2007 inwestor wynajął firmy, które przystąpiły do usypywania wielkich wałów odgradzających posesję od drogi publicznej (ul. Waflowa - Powsińska) i osiedla Konstancja. Wały te budowano na terenie chronionym przez WOChK. Na wezwanie mieszkańców i radnych wielokrotnie interweniowała straż miejska i policja, jednak uciekające przed policją spychacze szybko wracały. Funkcjonariusze tych służb spisali dane pracowników firm budujących wały. Prace te nadal trwały zimą 2008/09.

Pod presją miejscowych radnych i mieszkańców, Burmistrz Gminy Konst.-Jeziorna zgłosił w dniu 9.06.2006 do Prokuratury Rejonowej w Piasecznie popełnienie przestępstwa przeciw środowisku polegającego na "zniszczeniu w świecie roślinnym i zwierzęcym w znacznych rozmiarach poprzez nawiezienie ziemi i odpadów, [...] zniszczenie rzeźby terenu, roślinności wraz z istniejącymi tam siedliskami zwierzęcymi oraz zakłóceniem stosunków wodnych. Zasypano istniejące rowy melioracyjne, śródpolne oczka wodne i torfowiska. Na powyższym terenie występują chronione gatunki roślin i zwierząt." Na świadków w tej sprawie zgłoszono 3 pracowników UMIG - Wydz. Rolnictwa (uczestników wizji lokalnej) oraz radnego Rady Miejskiej p. Bogusława Komosę. Załączono fotografie z wizji lokalnej i wypisy z rejestru gruntów.

Jednocześnie Burmistrz K-J nakazał nowemu współwłaścicielowi terenu, p. Katarzynie Bożenie Kadarauch, usunięcie i wywiezienie na składowisko odpadów, nawiezionych mas ziemnych i odpadów pobudowanych w terminie do 15.10.2006. Od decyzji tej p. Kadarauch odwołała się do SKO. Decyzja do dziś pozostaje nie wykonana. Z kolei p. Anna Hinckfuss odwołała się do SKO od nałożonej na nią decyzją nr 3k/2007 przez Burmistrza administracyjnej kary pieniężnej w wysokości 431 420 zł 59 gr za zniszczenie drzew na działce nr 1815. SKO nie znalazł przyczyn dla uchylenia decyzji Burmistrza stwierdzając m.in., że "nasypanie nie zostało spowodowane przez osoby trzecie, tylko przez pracowników realizujących inwestycję, w tym bagrowanie stawu" oraz, że "cały teren został znacznie podwyższony, mimo, że w uzgodnieniu Wojew. Konserwatora Przyrody wyraźnie zastrzeżono ochronę zadrzewień nadwodnych". P. Anna Hinckfuss odwołała się zatem z kolei do SKO w Warszawie, które decyzją z 28 stycznia 2009 utrzymało w mocy decyzję organu I instancji, podając: "Jak wynika z ekspertyzy dendrologicznej dokonanej przez prof. dr hab. Inż. Marka Siewniaka nasypanie to, będące bezpośrednią przyczyną obumarcia olsz, miało miejsce w latach 2004-05 [...] W najbliższym otoczeniu nie zaistniały inne przyczyny mogące wywołać zamarcie przedmiotowych drzew." Dalej w uzasadnieniu cytowana jest w całości opinia prof. Siewniaka. "Zasypanie torfowiska i rosnących na nim olsz drastycznie i momentalnie negatywnie wpłynęło na korzenie drzew. Korzenie zostały zaduszone i zatrute. W konsekwencji drzewa szybko obumarły." Dalej prof. Siewniak podaje szczegóły chemiczne i biologiczne procesu obumarcia przedmiotowych drzew, oraz opisuje ich stan indywidualnie. "Ziemia nasypana na olsze stabilizuje podwyższony poziom wody w zbiorniku. Część tej ziemi, zwłaszcza ił, może pochodzić z bagrowania stawu. Jak widać na zdjęciach satelitarnych, w trakcie tego zabiegu zmieniono nie tylko poziom wody, ale także kształt linii brzegowej."


Tymczasem Prokuratura Rejonowa w Piasecznie zawiesiła 31 maja 2007 śledztwo w sprawie popełnienia przestępstwa na terenie torfowiska, motywując to koniecznością powołania biegłego z zakresu ochrony środowiska: "Opinia sporządzona zostanie przez biegłego w okresie 3 lub 4 miesięcy, co stanowi długotrwałą przeszkodę uniemożliwiającą prowadzenie postępowania." Burmistrz K-J odwołał się od tej decyzji do Sądu Rejonowego dla Warszawy Mokotowa XIV Wydz. Karny, motywując zażalenie tym, że konieczność dokonania ekspertyzy przez biegłego nie stanowi podstawy do zawieszenia śledztwa, zaś środowisko jest w międzyczasie nadal niszczone. Jednak Sąd Rejonowy utrzymał decyzję prokuratora w mocy.

W dn. 11 lipca 2007 Instytut Systemów Inżynierii Środowiska ISIS Politechniki Warszawskiej, do którego zwrócono się o opinię, wydał pisemny komentarz w sprawie odbytej w dn. 29 czerwca 2006 wizji lokalnej. Opinia mówi: "Zebrane dotychczas informacje pozwalają jednoznacznie stwierdzić, że na wskazanym przez przedstawicieli policji oraz Urzędu Miasta i Gminy KJ terenie [...] nawieziono ziemię i odpady powodując zniszczenie rzeźby terenu oraz zakłócenie stosunków wodnych poprzez zasypanie istniejących rowów melioracyjnych, śródpolnych oczek wodnych i torfowisk. Powyżej wymienione działania nie tylko zagrażają gatunkom roślin i zwierząt chronionych na terenie WOChK, ale je zwyczajnie niszczą. [...] Problemem formalnym nie jest obecnie dowodzenie, czy powyżej wymienione nieodwracalne zmiany (dewastacje) w środowisku mają miejsce, ale z naruszeniem jakich przepisów krajowych (m.in. ustawy o planowaniu przestrz. i ochr. Przyrody, ustawy prawo budowlane, ustawy prawo ochrony środowiska i prawo wodne) oraz prawa lokalnego (w tym ustaleń mpzp) one nastąpiły." Jednocześnie jednak ośrodek ISIS stwierdza, że nie może podjąć się opracowania opinii w tej sprawie, "ponieważ sprawdzanie, czy wznoszony zespół pałacowy jest stanicą wodną (co figuruje na okazanych biegłemu mapach) oraz dowodzenie, że dewastacja środowiska jest dziełem poprzednich właścicieli terenu oraz nieznanych sprawców, nie leży w kompetencji biegłego sądowego z zakresu ochrony środowiska oraz ISIS PW." W tym kontekście ISIS pyta o skuteczność działania nadzoru budowlanego i innych służb na terenie powiatu piaseczyńskiego.

11 listopada 2007 Prokuratura Rejonowa podjęła zawieszone śledztwo, zaś 22 listopada 2007, Urząd Miasta i Gminy zwrócił się o wgląd do opinii biegłego. Jednak już dniu 16 listopada 2007, czyli 6 dni wcześniej, zaledwie 5 dni po wznowieniu śledztwa, Prokurator Rejonowy w Piasecznie umorzył śledztwo w sprawie zniszczenia świata roślinneg i zwierzęcego na torfowisku w Bielawie wobec braku znamion czynu zabronionego. W uzasadnieniu Prokurator stwierdza, że choć powołani świadkowie - pracownicy UMIG w Konst.-Jeziornie - potwierdzili, że właściciele działek nr 1825, 1820/2, 1823, 1824, 1820/1, 1815, 1816, tj. Tomasz Kokczyński, Anna Hinckfuss i Katarzyna Kadarauch popełnili przestępstwo polegające na zniszczeniu środowiska przez nawożenie na w/w działki ziemi, gruzu budowlanego, zniszczenie rzeźby terenu i zakłócenie stosunków wodnych, a także wyrządzili istotną szkodę dla mieszkańców miasta i gminy K-J poprzez zasypanie rowów melioracyjnych, oczek wodnych i torfowisk, to właściciele tych działek zeznali, że: 1) Działki w chwili ich zakupu z 2003 lub 2004 roku były kompletnie zanieczyszczone, a odpady te p. Hinckfuss usuwała we własnym zakresie; 2) Zanim p. Hinckfuss wprowadziłą się na te działki, nieznane osoby nawiozły gruz, odpady i stare przedmioty, 3) Właściciele nigdy nie nawozili na działki dużych ilości ziemi, nieczystości i gruzu i nie spowodowali żadnych zniszczeń w świecie roślinnym i zwierzęcym. 4) P. Kokczyński zeznał, że tylko utwardził drogę dojazdową przez nawiezienie cegieł i miału, ponieważ inaczej nie byłoby możliwości dojazdu, a przed utwardzeniem złożył stosowne powiadomienie w gminie; 5) Działki były zanieczyszczone i wyglądały jak wysypisko śmieci, zaś p. Kokczyński tylko uprzątnął ze śmieci teren wokół stawów, usunął gruz i nawiózł 30-50 cm dobrej jakości ziemi (SIC! jakby pół metra humusu na torfowisku nie było dewastacją środowiska!), aby zasiać trawę i zrobić nasadzenia; 6) Inni właściciele również twierdzili, że gruz i ziemię nawiozły nieznane osoby.

Opinia biegłego: "Roboty budowlane prowadzone na w/w działkach niewątpliwie ingerują w istniejący krajobraz [...] (dzika roślinność, tereny podmokłe i torfowiska, eutrofizujący zbiornik wodny w postaci jeziorka, itp.) [...] Na niezabudowanej powierzchni terenu biegły stwierdził [...] makroniwelację (gospodarka i przemieszczanie ziemi zgodnie z bilansem), czyli [...] uzupełnienie deficytowego bilansu ziemi niezbędnej do ukształtowania terenu zgodnie z projektem." Biegły stwierdził "zazielenianie obszaru, uporządkowanie linii brzegowej jeziorka." Biegły sugeruje, że "biorąc pod uwagę zakres robót prowadzonych na w/w działkach trudno jest mówić o zniszczeniu w świecie roślinnym [...] i zwierzęcym w znacznych rozmiarach (art. 181 kk). Bardziej odpowiednim określeniem jest tu zastosowanie słowa 'zmiana'. Jak wynika z rozporządzenia Wojewody Maz. Z dn. 13.02.2007 dotyczącego ustanowienia WOChK, dopuszczalne są zmiany ukształtowania krajobrazu wynikające z planów zagospodarowania przestrzennego i decyzji o warunkach zabudowy, a więc ingerencja [...] może być traktowana jako dopuszczalna zmiana." Dalej prokurator stwierdza,że należałoby zgodnie z opinią biegłego wziąć pod uwagę zgodność inwestycji z planem miejscowym i uzgodnieniami, zgodność pozwolenia na budowę z polityką zagospodarowania przestrzennego gminy, prowadzenia prac budowlanych - ze sztuką budowlaną, itp. Jest to zdaniem Prokuratora właściwa przesłanka dla umorzenia postępowania.

Od postanowienia Prokuratora Rejonowego Burmistrz K-J odwołał się w dn. 7 grudnia 2007 ponownie do Sądu Rejonowego dla Warszawy Mokotowa XIV Wydz. Karny. W uzasadnieniu odwołania burmistrz podaje, że 1) zasypane torfowisko należało uwzględnić przy obliczeniu powierzchni biologicznie czynnej; 2) wzniesienie z gruzu pokryte cienką warstwą humusu z nasadzeniami platanów i tulipanowców na terenie, gdzie zgodnie z rozporządzeniem o WOChK nie wolno introdukować obcych gatunków, nie może być uznane za powierzchnię biologicznie czynną; 3) Zdjęcia lotnicze wskazują jednoznacznie, że odpady nawieziono i zmian dokonano po zasypaniu torfowiska w latach 2004-05 podczas budowy pałacu; 4) Inwestorzy nie posiadają kwitów wagowych z wysypiska dowodzących, że faktycznie wywozili jakieś odpady; 5) Składowanie odpadów przed rokiem 2004 na niedostępnym torfowisku było fizycznie niemożliwe; 6) zniszczenie tak dużej powierzchni biologicznie czynnej o kluczowym znaczeniu dla retencji wody nie jest zgodne z polityką zagosp. Przestrzennego gminy, czego dowodzą plany miejscowe; 7) opinia biegłego, że do stwierdzenia zniszczeń potrzebna jest analiza decyzji urzędników oraz sposobu wykonania robót, jest błędna, 8) ustalenia biegłego są nieadekwatne do ocenianego stanu faktycznego, 9) podano kilka innych przyczyn prawnych.

PODSUMOWANIE:
1) Zdjęcia lotnicze, opinia dendrologa, prof. dr hab. inż. Marka Siewniaka oraz instytutu ISIS Politechniki Warszawskiej jasno wykazują, że przy budowie zespołu pałacowego w latach 2004-05 i później dokonano ogromnych zniszczeń w świecie roślinnym i zwierzęcym na torfowisku w Bielawie, całkowicie zmieniając naturalny krajobraz, co doprowadziło do śmierci drzew i gatunków chronionych, zakłócenia stosunków wodnych na dużym obszarze oraz zniknięcia jedynego w tej części Mazowsza (na zachodnim brzegu Wisły) dużego zadrzewionego torfowiska.
2) Opinia biegłego sądowego wcale nie podważa zaistnienia tych zniszczeń, tylko ocenia je pozytywnie jako uporządkowanie obszaru i proponuje oczyszczenie oskarżonych z zarzutów poprzez zabieg terminologiczny polegający na wykorzystaniu słowa "zmiana".
3) Opinia biegłego stwierdza, że owa zmiana wynika z planu miejscowego i warunków zabudowy, co, jak wykazano powyżej, jest oczywistym fałszem.
4) Z opinii biegłego i decyzji o pozwoleniu na budowę niedwuznacznie wynika, że w decyzji Starostwa Piaseczyńskiego o pozwoleniu na budowę zawarte było pozwolenie na zniszczenie obszaru chronionego wbrew ustawom, uzgodnieniom i prawu lokalnemu. Starostwo tym samym usankcjonowało swoją decyzją dokonanie opisanych tu zniszczeń.
5) Należy rozważyć, czy Starostwo miało prawo wydać decyzję o budowie schroniska młodzieżowego, świetlicy i wypożyczalni sprzętu o łącznej powierzchni zabudowy 2800 m2, skoro decyzja o warunkach zabudowy i plan miejscowy dopuszczają na tym obszarze tylko małe obiekty handlowe lub usługowe, oraz, jak deklarowane w projekcie przeznaczenie opisanych tu obiektów ma się do stanu faktycznego.
6) Linia obrony właścicieli działek była możliwa dzięki brakowi nadzoru budowlanego na terenie inwestycji (brak inspekcji i raportów PINB).

7) Decyzja o umorzeniu postępowania przez Prokuraturę Rejonową mimo zeznań świadków, dowodów w postaci zdjęć lotniczych oraz ekspertyz specjalistów wydaje się co najmniej kuriozalna i może rodzić w mieszkańcach gminy uzasadnioną nieufność wobec tego organu sądowego.



czwartek, 02 kwietnia 2009

Dzisiejszy wygląd miejsca katastrofy kolejki wilanowskiej w 1933 roku.

wtorek, 31 marca 2009

O kolejce wilanowskiej nie zapomnimy! Zaczęła swój żywot w 1891 roku, a budował ją inżynier Huss, krewny architekta Hussa, który przebudowywał powsiński kościół - właśnie w 1891 roku. Afera z dowolnym potraktowaniem projektu przebudowy przez Hussa, a poprowadzenie torów kolejki obok kościoła, w dzisiejszych czasach zapewne skończyłaby się akcją CBA. O czasy, o zwyczaje!

Pisałem już o kolejce wilanowskiej kilka razy w tym blogu, ale ostatnio ukazały się w "Życiu Warszawy" ciekawe notki, które chciałbym polecić. Pierwsza to historia kolejki: http://www.zw.com.pl/artykul/6,347533_Wilanowskie_lokomotywki_jak_zabaweczki.html, z piękną fotografią stacji Klarysew z początku lat 20-tych ubiegłego wieku.

A druga poświęcona jest katastrofom kolejowym, jakie miały miejsce na tej trasie: http://www.zw.com.pl/artykul/6,347534_Straszne_katastrofy_kolejki_dojazdowej.html. Ciekawe, czy ktoś ze starych Powsinian pamięta wypadek, który miał miejsce w połowie 1933 roku, kiedy to koło Powsina „pociąg osobowy, zahamowany raptownie z powodu ukazania się na torze jednego chłopca, wykoleił się. Parowóz wywrócił się do góry kołami, trzy wagony osobowe i jeden towarowy przewróciły się na bok”. Powodem był brak hamulców w wagonach, które naparły na zatrzymaną lokomotywkę.

A oto zdjęcie z miejsca katastrofy. Czy ktoś zidentyfikuje ten budynek na drugim planie? Czy wiadomo, kim był ten chłopiec i co się z nim stało? Ciekawe, czy na zdjęciu widać pasażerów kolejki, czy również mieszkańców Powsina? A może ktoś poznaje pana policmajstra?


 
poniedziałek, 30 marca 2009

Były w Polsce dwie miejscowości o nazwie Powsino. Nasza, wchłonięta przez Warszawę, dzisiaj znana jako Powsin. I Powsino pod Płockiem, które niestety zostało wchłonięte przez kombinat petrochemiczny i już nie istnieje. Żałujemy, bo to przecież był imiennik, a więc ktoś bliski. Wspominałem niedawno o bratnich Szawłowicach, więc może dzisiaj o Powsinie Płockim.

Była to wieś wchodząca w skład parafii św. Aleksego w Trzepowie (dziś dzielnica Płocka). Parafia w Trzepowie jest dokładnie równolatką naszej parafii św. Elżbiety, bo erygowana została w 1410 roku! (http://miasta.gazeta.pl/plock/1,46343,1532571,.html)

Zazwyczaj w dokumencie erekcyjnym wystawianym przez biskupa dla parafii określone były jej granice i wyliczone miejscowości tworzące nowy okręg duszpasterski. Z tej racji, że dla parafii Trzepowo nie zachował się taki dokument, trudno jest dziś ustalić pierwotny teren nowo powstałej parafii. Z zachowanych zapisów zwraca uwagę pochodzący z 1776 roku protokół wizytacji parafii. Zawiera on nazwy 9 miejscowości, ktore wchodziły w skład parafii: Trzepowo, Brochocino, Brochocinek, Kostrogaj, Chełpowo, Powsino, Bronowo Sady, Bronowo Gąsiory i Tchorz. Dość ciekawy zapis zawiera protokół wizytacji dziekańskiej, dziekana płockiego Wojciecha Chwałkowskiego odbytej w 1783 roku . Poza wyliczeniem wsi należących do parafii trzepowskiej jest zamieszczona wzmianka o tym czy dana wieś była szlachecką, królewską czy też kościelną. I tak własnością kapituły były wioski: Trzepowo i Kostrogaj, królewską - Powsino, królewską i kolegiaty płockiej - Chełpowo zaś pozostałe były szlacheckie. Daje to pogląd i podstawę do stwierdzenia, że właścicielami większości wiosek byli lokalni dziedzice. W najbliższym stuleciu od wspomnianej wizytacji zaszły pewne zmiany jeśli chodzi o wioski należące do parafii Trzepowo. Katalog diecezji płockiej z 1895 roku informuje, że do parafii Trzepowo należały następujące miejscowości: Bronowo - Sady, Brochocin, Brochocinek, Jędrzejewo, Kostrogaj, Krzywosy, Niegłosy, Tchórz, Trzepowo oraz kolonie Chełpowo i Powsino. (( http://www.parafiaswaleksego.plock.opoka.org.pl/ )

Gdybyście chcieli zlokalizować Powsino na mapie, oto pomoc:

 

A kościółek św. Aleksego to rzadki przykład sakralnego budownictwa drewnianego.

 

sobota, 28 marca 2009

Kto w Powsinie pamięta drewnianą organistówkę, stary domek, na którego miejscu stoi dziś okazała, nowa plebania? Ile razy przechodzę tamtędy, tyle razy żal mi odchodzących w niepamięć realiów świata naszych przodków.

Dom ten wybudowano zapewne w połowie XIX wieku, a nie, jak twierdzą niektórzy, w czasach Jana Pawła Woronicza. A konkretnie w 1858 roku. Dom przeznaczony był dla "sług kościelnych" i miał w nim prawo mieszkać "organista, dziady i baby". Ale okazało się podczas inspekcji w 1858 roku, że mieszkali tam parobcy z żonami i dziećmi! Kaliszewski, budowniczy powiatu warszawskiego, wraz z wójtem wilanowskim oglądał ten dom 19 grudnia 1858 r. i wyraził swe oburzenie na widok zniszczenia. "W tem wszystkiem winien Wójt Gminy, że tak mało zwraca uwagi na podobne nadużycia, że dom w r.b. tak porządnie wybudowany z materiału najlepszego już wewnątrz uległ zniszczeniu przez niewłaściwie napchanych lokatorów, a pomiędzy temi jeszcze i familia żydowska wprost kościoła, która zapewne opłaca się organiście. Co jest wyraźnie z ujmą dla naszej religii, bo w tym domu, mającym odwieczną nazwę szpitala, chorzy, biedni, nieszczęśliwi czasowe schronienie mieć tylko powinni - i jedynie z tej wagi zaprojektowano w tym cztery stancje."

W odpowiedzi naczelnik powiatu polecił ks. proboszczowi, by usunął służących, pozostawił organistę, dziadów i baby, i by zapowiedział im, aby czystość i porządek utrzymywali, a także by własnym kosztem zniszczoną przez parobków podłogę wyreperował. Tak to władza państwowa porządku kiedyś pilnowała!

czwartek, 26 marca 2009

Zima w Poswinkach. Ptakom zamarzły dzioby. Zniknęły gdzieś szpaki, które zaczęły już szykować gniazda w zakamarkach naszych dachów, jak co roku.

A, dlaczego w Poswinkach a nie w Powsinie? Już wyjaśniam.

Otóż w marcu 1720 roku jeden z grona współpracowników Elżbiety Sieniawskiej, pani na Wilanowie i Powsinie, architekt Józef Fontana (ok. 1670-1740) prosił o pieniądze na dokończenie pomarańczarni w ogrodzie wilanowskim, zwracając sie też o dyspozycje w sprawie zamierzonej fundacji kościelnej: - "Według kontraktu (.) na kościół w Poswinkach [sic] uczyniłem prokurację (.) materii należącemu onemuż, która już dawno (.) wygotowana zostaje. Zaczem (.) upraszam o należytą relację, jeżeli mam się z nią utrzymywać na założenie tegoż kościoła, inquantum by Jaśnie Oświecona (.) woli nie miała zaczynać tej edyfikacji, tedy bym wolał poprzedać materię, aby nie wakowała w dalszy czas"
Nie wiedzieć czemu, Fontana i później notorycznie pisał Poswinki zamiast Powsin, a na podstawie przytoczonego listu można bezpiecznie założyć, że budowę kościoła planowano od wiosny 1719 roku. (A.Majdowski, Ze studiów nad fundacjami Potockich z Wilanowa, 1991, Warszawa)

Ciekawe, czy tylko Fontana używał tej formy? A może była ona w szerszym użyciu, jak dawniejsze Powsino? 

 

sobota, 21 marca 2009

Pierwszy dzień wiosny. Utopiliśmy Marzannę. Szlag z nią...

czwartek, 19 marca 2009

Ursynów planuje podłączenie się do Nowokabackiej! To dobra wiadomość dla Powsina. Mimo protestów mieszkańców Kabat Zarząd dzielnicy Ursynów rozpoczął proces projektowania nowej ulicy, która będzie tu nosiła nazwę Rosnowskiego, mającej być przedłużeniem, przebiegającej w dzielnicy Wilanów, ulicy Nowokabackiej.

 http://www.ursynow.pl/page/index.php?str=969&id=1306

Zarząd Dzielnicy Ursynów Uchwałą nr 1846 z dnia 11.03.2009r. powołał komisję przetargową do przeprowadzenia postępowania o udzielenie zamówienia publicznego na usługę w zakresie wykonania: dokumentacji projektowej ul. Rosnowskiego (18 marca 2009). Na lata 2009-2010 w budżecie Dzielnicy Ursynów przeznaczono środki na wykonanie dokumentacji projektowej i budowlanej ul. Rosnowskiego. Ulica ta stanowić będzie połączenie z Dzielnicą Wilanów i tworzyć będzie przedłużenie ul. Nowokabackiej. Planowana jest ulica dwujezdniowa z obustronnymi chodnikami, ścieżką rowerową i zatoką autobusową wraz z odwodnieniem i oświetleniem. Realizacja zadania jest planowana w okresie dwuletnim. Środki finansowe przewidziane na to zadanie w budżecie na poszczególne lata: w 2009 r. 185 000,00 PLN brutto i w 2010r. 65 000,00 PLN brutto.

Jeszcze raz przypomnę, jak ma wyglądać Nowokabacka (http://images28.fotosik.pl/288/3e39b7f7a13338de.jpg )

 

środa, 18 marca 2009

Jak jest dobrze, to nikt o tym nie myśli, ale jak się dzieje coś złego, to gdzie w Powsinie szukać policjanta? Powsin jest częścią trzeciego rewiru, nad którym czuwa młodszy aspirant Adam Stańczak.

 

Rewir nr 1:

     mł. asp. Arkadiusz Kowalski

tel. 022 603 14 65;

tel. kom. 600 997 437

 

Rewir nr 2:

     post. Tomasz Strzałkowski

tel. 022 603 14 65;

tel. kom. 600 997 356

Rewir nr 3:

      mł. asp. Adam Stańczak

tel. 022 603 15 68;

tel. kom. 600 887 333

Nadzór nad wszystkimi rewirami: Kierownik Rewirów Dzielnicowych II mł. asp. Marcin Ptaszek, tel. 022 603 10 52, tel. kom. 600 997 925

 

 

niedziela, 15 marca 2009

Tak, wiosna już jest na pewno... Skowronki nad lisowskimi polami...

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 38


Tę stronę oglądano już razy.







statystyka