piątek, 31 października 2008

Wszystkich świętych i dzień zaduszny w Powsinie są dobrą okazją do napisania czegoś o naszym cmentarzu. Mam w rękach monografię ks. Maleja z przed pół wieku (1949). Zacytuję z niej fragment poświęcony cmentarzowi w Powsinie w świetle zachowanych dokumentów parafialnych.

"Z lewej strony szosy, wiodącej z Powsina do Klarysewa, w odległości około 300 m od koscioła parafialnego, położony jest cmentarz grzebalny. Istnieje on już przynajmniej 130 lat, nie znamy jednak dokładnej daty założenia tego cmentarza. Posiadamy w r. 1818 wzmiankę o tym cmentarzu, >>położonym na wzgórku za wsią proboszcza<<. Rosły juz na nim zasadzone uprzednio drzewa i był ogrodzony parkanem.

W końcu XIX w. cmentarz był opasany walem i posiadał kapliczkę do stawiania ciał z katakumbą, w której są pochowane zwłoki zmarłych kapłanów przy kościele powsińskim.

Przed rokiem 1839 cmentarz był otoczony żywopłotem, a w r. 1839 rów otaczający cmentarz wyłożono darniną. 

Po powstaniu warszawskim, gdy mieszkańcy Powsina zostali wysiedleni, Franciszek Wyrzykowski, przy pomocy 2 gospodarzy z Potłukał (Jana Pyzla i Mrówki), schował w grobie ś.p. Kobiałki powkładane do beczki ornaty, kapy i dywany kościelne.

Cmentarz ogrodzony jest siatką drucianą (rok 1949 - przyp. tbgmbx). Od strony szosy posiadał on ogrodzenie murowane, które wraz z bramami, na rozkaz Niemców, zostało usunięte w r. 1943. Powodem do tego stała się udana zasadzka na niemiecki samochód, zorganizowana właśnie koło cmentarza."

Wiem, że wiele osób przyjedzie w tych dniach odwiedzić groby rodzinne, albo po prostu obejrzeć ten nastrojowy cmentarz. Warto więc wiedzieć, na co zwrócić uwagę. Jest tam kapliczka z grobami kapłanów, pracujących kiedyś w Powsinie: ks. Benedykta Wyszyńskiego, wikarego w latach 1819-1821, i jego brata Wojciecha Wyszyńskiego, proboszcza  zmarłego w 1889 r. O proboszczu Wyszyńskim wiemy, że odstąpił plebańskie prawo propinacji (pędzenia alkoholu) na rzecz administracji dóbr wilanowskich za 900 zł rocznie, co zaskarbiło mu wdzięczność powsińskich gospodyń (patrz tablica pamiątkowa w kościele). Obok znajduje się tablica nagrobna ks. Franciszka Dąbrowskiego, zm. w 1854 r. , który bedąc proboszczem powsińskim, jednocześnie piastował godność kanonika honorowego płockiego, z czym miał ciągłe kłopoty, bo wymagano od niego bywania jednocześnie w Płocku i w Powsinie. A nieopodal znajdziemy tablicę wikariusza, ks. Andrzeja Seroczyńskiego, zm. w 1856 r. Obok kapliczki znajdziemy dwa groby proboszczów powsińskich z połowy XX w. Pierwszy nagrobek w kształcie krzyża czarnego koloru poświęcony jest ks. Teofilowi Mierzejewskiemu (1934 r.), a sąsiedni, w kształcie prostokątnej płyty z białego piaskowca, to grób słynnego ze swoich kazań ks. Jana Garwolińskiego (1947 r.).

I dalej wg ks. Maleja: "Dzieląc cmentarz na kwartały według zamieszczonego szkicu, wymienimy piękniejsze nagrobki, znajdujące się na tych kwartałach:

 -------------------

--------XXX-------

--B------------C--

--A------------D--

ulica Przyczółkowa

 A: Jana Karniewskiego, Bolesława Matyjasiaka, Wacława Krupińskiego, Ludwika Bukowskiego, Stefana Dudzika, Ignacego Dmochowskiego.
 B: Mieczysława Woźniaka, Jana Matyjasiaka, Julitty z Lesserów Podgórskiej, Jakuba Wilczka
 C: Heleny ze Szwankowskich Lipieniowej, Michała Bolonka, Marianny Batorowskiej, Piotra Kosycarza
 D: Władysława Mroza, Konstancji i Józefa Depczyków, Stanisława Pogonowskiego, Jadziuni Winogrodzkiej, Piotra i Franciszki Dudzików, rodziny Batorowskich"

Warto odwiedzić cmentarz powsiński późną jesienią, pokryty kolorowymi liśćmi kasztanowców, klonów i jesionów. Zamyślony, a jednak pogodny i pełen nadziei w ciepłym, październikowym słońcu.

środa, 29 października 2008

Szykuje się wojna? Mała powsińsko-ursynowska wojna o Nowokabacką? Już wiadomo, gdzie będzie przebiegała ta ulica (Andrzeju, dzięki za link:  

http://miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34883,5851137,Jedna_ulice_zbuduja__druga_rozbiora.html).

Jednocześnie z uruchomieniem procedur inwestycyjnych, dzielnica Wilanów otrzymała ze starostwa powiatowego nakaz natychmiastowej rozbiórki używanego obecnie "nielegalnego" łącznika między Kabatami a ul. Gąsek. To jakaś urzędnicza paranoja. Nie wnikając w merytoryczne i prawne aspekty tego nakazu, to jego sens jest mniej więcej taki, jak wydanie nakazu, żeby zasypać wylot rzeczki Jeziorki do Wisły. Howgh! Zasypujemy! I co?

Mimo że władze mają nadzieję, że Nowokabacka zostanie oddana do użytku w 2010 roku, to doświadczenie uczy, że wszelkie budowanie się opóźnia, natomiast niszczenie tego, co już jest, zawsze udaje się osiągnąć na czas. Zatem łącznik zostanie rozebrany, a strumień samochodów rozleje się po wszystkich dostępnych wąwozach w okolicy. Takie są prawa natury, niestety, Panie Starosto.

Niestety, nie tylko Pan Starosta żyje w świecie wirtualnym, w którym prawa fizyki można ustanowić wedle urzędowej woli. Podobną filozofię wyznają niektórzy mieszkańcy Ursynowa. Dla nich Nowakabacka jest ulicą, którą to nie oni będą skracać sobie drogę do Wilanowa i do Piaseczna (lub dalej na południe), ale to mieszkańcy Konstancina, Bielawy i Powsina będą korkować ursynowskie, luźne do tej pory, szerokie ulice. Tak wynika z dyskusji na forum Gazeta.pl   Forum   Regionalne   Mazowieckie   Warszawa   Dzielnice   Ursynów , na przykład niejaki ceebuula wyciska z siebie następujące łzy:

Autor: ceebuula   28.10.08, 11:44

Czytając forum URSYNÓW można odnieść wrażenie, że większość mieszkańców entuzjastycznie popiera sprowadzenie sobie na głowę ruchu tranzytowego z nowego Wilanowa, Konstancina i okolic. Tego NIE piszą Ursynowianie. Każdy widzi, że interesem Ursynowa jest utrudnianie przejazdu przez skarpę, a nie ułatwianie. Jakieś krety się tu zalęgły i podstępnie ryją pod nami.

Autor: ceebuula   28.10.08, 13:03
jan-w napisał: >My też mamy dość wiecznych korków.
He, he... No to lobbuj dalej za ulicami na wschód i południe, to będziesz miał korki wieczne-przedwieczne-nieustające. Śmieszne... to by było, tylko że te korki to będę miał ja, a ty to nie wiem. Nie znam cię, ale z tego co tu od lat piszesz, to wygląda, że masz jakieś inne interesy na względzie niż tutejszych ludzi.

W bardziej rozwiniętych krajach tranzyt przeprowadza się naokoło osiedli, a nie wpuszcza w środek żeby się rozlał. W starszych osiedlach gdzie nie przewidziano wzrostu tranzytu sporym kosztem zmienia się układ ulic tak, aby nikomu nawet nie chciało się wjeżdżać, bo i tak wyjedzie z tej samej strony. Sam to widziałem, np. w Londynie. Tymczasem Ursynów ma taki naturalny układ już teraz: skarpa i las blokują tranzyt. I to chcą zniszczyć ludzie którym to nie w smak. Tylko że sami swoje osiedla grodzą tak, że nie tylko przejechać, ale i przejść nie można.

 
Autor: ceebuula   28.10.08, 20:47
jan-w napisał: >Fakt że olbrzymi, ludny Ursynów ma tylko 2 ulice wyjazdowe. Nie ma zresztą sensu kontynuować identycznej polemiki
Rozumiem, że nie chcesz kontynuować. Zauważyłeś że napisałeś bzdury. Dokąd mieszkańcy Ursynowa mają jeździć tymi nowymi ulicami przez skarpę? Do Klarysewa i Chyliczek? To na pewno rozładuje korki na tych dwóch jedynych wyjazdówkach do Warszawy!

Boję się, że nie jest to odosobniony przypadek chorobowy. I jak ceebuula stanie na czele ursynowskiej rewolty anty-Nowokabackiej, to my, Kochani Powsinowianie, chyba będziemy musieli ogrodzić się, postawić słupki graniczne, budki wartownicze, zasypać wyloty wąwozów (mamy tu pewne doświadczenia ;-), patrz dyskusja sprzed tygodnia) i nie przepuścimy ani jednego Ursynowiaka. Howgh! I co?

poniedziałek, 27 października 2008

O metamorfozach dzisiaj - metamorfozach powsińskich nazw lokalnych.

Jakiś czas temu dyskutowaliśmy na łamach bloga o etymologii ulicy Potułkały. http://powsinoga1.blox.pl/2008/02/Pora-rozejrzec-sie-po-powsinskich-placach-budow.html . Nie wierzyłem starym powsinianom, którzy przekonywali, że:

Gość: , aasx103.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/02/25 22:57:00
Dawniej rejon obecnej ulicy Przekornej nazywano Potłukaly,ale była to swojska,niepoprawna nazwa.Niektórzy starsi autochtoni używają tego zwrotu do dzisiaj.
Imienia właściciela majątku nie podałam,poniewaz nie byłam pewna jego brzmienia.Dworskimi polami nazywano ziemię będącą kiedyś jego własnością.

I okazuje się, że to prawda. Wpadła mi ostatnio w ręce monografia parafii powsińskiej, napisana w 1949 roku przez tutejszego wikarego, ks. Maleja. Wielokrotnie w całej pracy przywoływana jest nazwa Potłukały. Właśnie "POTŁUKAŁY", a nie "POTUŁKAŁY"!


Ks. Malej pisze w rozdziale o wsiach parafii Powsin: "Na początku XIX w. te same wsie wchodziły w skład parafii Powsin, należy jednak do nich dodać Potłukały i Kępę Okrzeską (L.Mort./księga zgonów/ 1802)".


W wykazie wsi w r. 1818 parafia Powsin posiadała również 11 wsi, z tym że Potłukały, stanowiące część Powsina, nie były wymienione jako odrębna wieś ...".


I tamże dalej: "Z r. 1808 posiadamy wzmiankę o Janie i Małgorzacie Batory z Potłukał, których, choć byli szlachtą (honesti), zwano popularnie (vulgo) Marczakami (L.mort. /ks.zgonów/ 8.XII.1808). Nazwa części Powsina jako Potłukały (od: tłuc, bić się) jest zupełnie uzasadniona i w dzisiejszych czasach również się sprawdza (ma uzasadnienie)."


Mieszkańcy Potłukał wspominani są również przy okazji następującego wydarzenia z okresu okupacji hitlerowskiej: "Gdy zginęły dwa dzwony, wówczas w porozumieniu z ks. Romualdem Gawlikiem część bielizny i aparatów kościelnych porozdawał ludziom do przechowania, a resztę z pomocą 2 gospodarzy (pp. Mrówka i Pyzel z Potłukał) zakopał w beczce na cmentarzu grzebalnym." 


I jeszcze o naszej dumnej ulicy Przekornej - w roku 1949: "... w pobliżu furtki, przy drodze, wiodącej przy plebanii przez Potłukały do Kabat..."


Były proboszcz powsiński, ks. Jan, pamięta z opowiesci parafian, że jak na początku lat 50-tych XX w. Powsin wraz z Wilanowem włączano do Warszawy, tworzono nowe ulice i nazywano je dość arbitralnie. Wtedy to doszło prawdopodobnie do przekręcenia starej nazwy i dziś mamy ulicę jakiejś Potułkały.


Ale czy warto teraz walczyć o przywrócenie Potłukał?

piątek, 24 października 2008

Nasze powsińskie spacery rowerowe prowadzą często z Parku Kultury, po skarpie, obok Ogrodu Botanicznego, uliczkami Klarysewa w dół, obok tzw. willi Gierka, do ulicy Warszawskiej, dalej do Bielawy i z powrotem do Powsina. Willę Gierka objeździliśmy z każdej strony. Niezbyt ładny to obiekt, przez ostatnie lata wyglądał na opuszczony, zaniedbany, smutny. Ale przecież sławny lokator tej willi z przed trzydziestu lat do dziś jest z wdzięcznością wspominany przez automobilistów  jadacych dwupasmówką z Wilanowa do Powsina, którzy zaraz po dotarciu do granic Warszawy gorzko żałują, że nie dane mu było porządzić dłużej i ul. Warszawska została jak ta sierota do dzisiaj.

Ostatnio chodziły głosy, że w willi straszy. Jakiś się upiór tłucze po nocy. Może to duch byłego lokatora żałuje za swe grzechy, a zwłaszcza odpuszczenie ul. Warszawskiej?

Ale nie, dziś prasa rozwiała nasze obawy:

 http://www.rp.pl/artykul/2,209363_Kaczynski_pisze_program_.html

To tylko "Prezes PiS zaszył się w podwarszawskim Klarysewie. Pracuje nad nową deklaracją programową partii. Kaczyński uprzedził swoich współpracowników, że w najbliższym czasie będzie dla nich mało dostępny. Przebywa teraz w zarządzanej przez Kancelarię Prezydenta willi w podwarszawskim Klarysewie, gdzie od trzech tygodni pisze nowy program PiS. ...

... W podwarszawskim Klarysewie za wysokim murem w pięknym ponaddwuhektarowym ogrodzie stoi willa. Ma ochronę techniczną, nie działają tam nawet komórki. Można do niej dotrzeć, jadąc wyboistą drogą w górę, kilkaset metrów za Ogrodem Botanicznym w Powsinie.

– To jedna z najpiękniejszych prezydenckich rezydencji. Można się tam czuć zupełnie odizolowanym od ludzi – mówią ci, którzy w niej byli. Za rządów SLD ośrodek został przekazany rządowi, odbywały się tam nieformalne spotkania Rady Ministrów. Ale szybko wrócił pod zarząd Kancelarii Prezydenta. W PRL willa w Klarysewie była miejscem narad przedstawicieli państw Układu Warszawskiego.

Potem przez dziesięć lat mieszkał w niej Edward Gierek, I sekretarz KC PZPR. I z tego Klarysew jest najbardziej znany. Ostatnio media donosiły, że Piotr Kownacki, szef Kancelarii Prezydenta, namawia Lecha Kaczyńskiego, by pozbył się tego ośrodka. "

Co za ulga! Panie Prezesie, niech się Pan nie spieszy, niech Pan popracuje dłużej. Może, jak za dawnych czasów, przebudowa ulicy Warszawskiej znowu ruszy z miejsca. Za sprawą zapewne genius loci, nie wspominając o genius locatoris.

czwartek, 23 października 2008

Nowokabacka przyspiesza. Pani Prezydent ustaliła lokalizację dla budowy tej ulicy. Może należy urządzić w Powsinie jakieś fajerwerki z tej radosnej okazji?

 


Decyzja Prezydenta m.st. Warszawy w sprawie ulicy Nowokabackiej

 

UD-XV-WAB-JDA-7331-346-...-08                                                         Warszawa, 20.10.2008




OBWIESZCZENIE
PREZYDENTA MIASTA STOŁECZNEGO WARSZAWY
O WYDANIU DECYZJI
Nr 24/2008 z dnia 16.10.2008
O USTALENIU LOKALIZACJI DROGI

Na podstawie:
art. 7 ust. 2 i 3 Ustawy z dnia 10 kwietnia 2003r. o szczególnych zasadach przygotowania i realizacji inwestycji w zakresie dróg publicznych - w brzmieniu obowiązującym do 09.09.2008 - (Dz. U. z 2003r. Nr 80, poz. 721 z późn. zm),
                                          
zawiadamiam

że  w dniu 16.10.2008 Prezydent m. st. Warszawy wydał decyzję nr 24/2008 o ustaleniu lokalizacji drogi dla inwestycji polegającej na  budowie ulicy  Nowokabackiej  (Rosnowskiego)  na odcinku od ul. Łukasza Drewny do  zachodniej  granicy Dzielnicy  Wilanów .

Decyzja zatwierdza jednocześnie podział nieruchomości na potrzeby drogi zgodny z  przedstawionym poniżej wykazem działek ewidencyjnych :
 
8 (8/1, 8/2), 10 (10/1, 10/2, 10/3), 93 (93/1, 93/2), 96 (96/1, 96/2), 97, 98/1, 98/3, 98/4 (98/5, 98/6) 99, 100/1, 101/1, 101/3, 101/4 (101/5, 101/6) , 102/1, 102/2 (102/3, 102/4), 103/1,  105/1 (105/3, 105/4), 125, 134, 135, 138, 140, 142, 143, 144 i 145 z obrębu 1-11-19,

dz. 1/1 (1/4, 1/5), 1/2 (1/6, 1/7), 1/3 (1/8, 1/9) z obrębu 1-06-66,

dz. 8 (8/1, 8/2), 9 (9/1, 9/2), 10, 11/7 (11/17, 11/18),  17/1 (17/4, 17/5), 17/2, 17/3 (17/6, 17/7),  30/2 (30/4, 30/5, 30/6), 30/3, 31/1, 31/2, 31/4 (31/22, 31/23), 31/5 (31/24, 31/25), 32/1, 32/2, 33/3124/1, 124/24, 124/25 z obrębu 1-06-67.

 W wykazie zastosowano następujące oznaczenia:
- w nawiasach numery działek po podziale, 
- tłustym drukiem numery działek przeznaczonych pod inwestycję.

Informuję, że dla ww. decyzji został nadany rygor natychmiastowej wykonalności.
Stronami postępowania w sprawie są właściciele, użytkownicy wieczyści lub zarządcy nieruchomości w/w działek i nieruchomości znajdujących się w obszarze oddziaływania obiektu.

  Od decyzji służy stronom odwołanie do Wojewody Mazowieckiego za pośrednictwem  Prezydenta m. st. Warszawy w terminie 14 dni od dnia jej doręczenia.
  Odwołania należy składać w Wydziale Obsługi Mieszkańców Urzędu Dzielnicy Wilanów, ul. St. Kostki Potockiego 11, 02-958 Warszawa.
   Zgodnie z art. 49 ustawy z dnia 14 czerwca 1960r. Kodeks postępowania administracyjnego (Dz. U. z 2000r. nr 98, poz. 1071 z póżn. zm.) w przypadku zawiadomienia stron przez obwieszczenie, doręczenie uważa się  za dokonane po upływie 14 dni od dnia publicznego ogłoszenia.
  Decyzja wraz z załącznikami znajduje się do wglądu w Wydziale Architektury i Budownictwa dla Dzielnicy Wilanów, ul. St. Kostki Potockiego 11, pok. 121 (tel. 624-60-01. w 011). Z treścią decyzji można zapoznać się w dniach przyjęć interesantów tj. w poniedziałki i czwartki w godz. 8.30 – 15.30.
wtorek, 21 października 2008

Metro z Kabat, przez Powsin do Konstancina?

http://wyborcza.pl/1,75248,5832284,Nie_konczmy_tej_budowy__Metro_za_rogatki_.html

"Wydłużenie pierwszej linii metra do Piaseczna czy Konstancina-Jeziorny jest w stanie wyobrazić sobie szef Biura Planowania Rozwoju Warszawy Marek Roszkowski. - Rozmawiamy tylko teoretycznie - zastrzega na wstępie - bo to najdroższy środek transportu.

Budowę jednego kilometra tunelu oblicza na przynajmniej pół miliarda złotych w centrum i na połowę mniej na peryferiach. - Żeby dojść z metrem do silnie zurbanizowanych obszarów na południe od Warszawy, najpierw trzeba by drążyć pod Lasem Kabackim i przez pola, czyli zupełne pustkowie. W ciągu godziny metro woziłoby stamtąd najwyżej kilkaset osób. A tyle to można wsadzić do autobusów - ocenia. Dodaje, że gdyby miał pieniądze na przedłużenie tuneli metra z Kabat do Piaseczna, wolałby je wydać na poszerzenie Puławskiej i wytyczenie tam pasa tylko dla autobusów."

Panie Marku, jakiś czas temu na forum wawkom, zajmującym się komunikacją miejską w Warszawie, przeczytałem wypowiedź jednego z dyskutantów, że do Powsina i tak bez sensu jeżdżą tak często i takie duże autobusy 519, nie mówiąc w ogóle o niszowym 139. Przecież przez te pola te autobusy to już puste jeżdżą! Też można zaoszczędzić...

O innych pomysłach na metro w Powsinie pisałem wcześniej:

http://powsinoga1.blox.pl/2007/10/Fantazja-Warszawiakow-nie-ma-granic-Ciekawe-co-na.html

piątek, 17 października 2008

Powsin leży na terenach zalewowych Wisły. Nic dziwnego więc, że jest wokół mnóstwo malowniczych miejsc, do których można dojechać rowerem. Korzystamy latem z tych możliwości, a nasza ulubiona trasa prowadzi przez Latoszki, Okrzeszyn, Kępę Okrzeską, Bielawę - między rzczkami: Jeziorką i Wilanówką. Nad Wilanówką prowadzi fragment ulicy Rosy. Do niedawna jeździliśmy tamtędy, skręcając z ul. Wiechy, mijając klasycystyczno-eklektyczny pałac magnacki i mniej lub bardziej udane dworki, aż do mostka na Wilanówce. Ale od jakiegoś czasu drogę tę przegradza pryzma piachu, sugerująca, że ktoś nie życzy sobie korzystania z przejazdu.

I rzeczywiście. Pamiętacie szlaban na łączniku między ul. Gąsek a Kabatami na skarpie przed kilkoma laty? Tam ówczesna gmina Ursynów położyła asfalt na działce, której nie wykupiła od rolnika. W przypadku ul. Rosy również droga prowadzi przez prywatną działkę. O aferze mówi obszerny, choć kotnrowersyjny, artykuł T. Porębskiego w lokalnej gazecie "Passa" z 16 października.

Właściciel działki, p. Leonard, długo czekał na wykupienie swojego gruntu pod drogę, ale się nie doczekał, więc drogę zasypał. Teraz miasto chce tu zbudować arterię o szerokości 15 m, w odcinkach końcowych poszerzoną, zakończoną rondami przy ul. Wiechy i Prętowej. Jest już podobno decyzja dzielnicy o przeznaczeniu 4,5 mln zł na grunt. Ale teraz znów nie podoba się to mieszkańcom, którzy chcieliby tu mieć uliczkę lokalną. Protesty będą się pewnie ciągnąć, jak to ostatnio jest w zwyczaju.

Jeśli koncepcja ZDM jest zgodna z wcześniejszym przebiegiem ul. Rosy, to chyba dobrze. A jakoś nie mogę uwierzyć, żeby taki krótki odcinek miał inny charakter, niż drogi dochodzące do niego. W każdym razie teraz rozumiem sens owego wału ziemnego i od wiosny będę już śmiało tamtędy jeździł, nie przeszkadzając panu Leonardowi.

poniedziałek, 13 października 2008

Powsin, Przyczółkowa 2k. Czyżby to były przygotowania do halloween? Do nocy 31 października jeszcze trochę czasu, a tu takie składowisko. Będzie straszno!

sobota, 11 października 2008

W Parku Kultury i Wypoczynku w Powsinie jest drewniany pawilon, który kiedyś służył jako szatnia klubu golfowego, a dziś jest tam parkowa kawiarenka. Od niedawna w jej wnętrzu eksponowane są reprodukcje pocztówek sprzed stu lat o tematach wilanowskich - pałac, park, ale znalazły się tam dwie, prezentujące stroje powsińskie. Tak, tak, oryginalne powsińskie. Tak przynajmniej głoszą podpisy pod nimi: "Gospodyni z Powsina" i "Chłopak z Powsina".

No, gospodynie i chłopcy z Powsina, popatrzcie, jak to się kiedyś nosiliście!

 

piątek, 10 października 2008

Nie było mnie w Powsinie przez jakiś czas, ale wróciłem i jestem pod wrażeniem powsińskiej jesieni. Jak co roku. Ale żeby nie mnożyć przymiotników, relacja zdjęciowa ze spacerów w zamglonym, jesiennym słońcu.

Prace przy nowej ulicy obok szkoły postępują powoli, a ich sensu nadal nie widać, choć w uliczce są już zatoczki parkingowe, w których nawet stoją samochody.

Idziemy Waflową w kierunku Bielawy, dochodząc do pałacu państwa Hinckfuss. Wielka brama, prowadząca na teren posiadłości, wciąż nie jest gotowa, ale zdobią ją dwa przepołowione lwy. Dlaczego przepołowione?

Spadły z nieba i nadziały się na słupek? Ale pałac - jak w Nieświeżu, albo w Nieborowie...

Za to na polach powsińskich robota wre. Zbieramy ziemniaki i kapustę. A z kapusty Powsin słynie!

Nad jeziorem Lisowskim spokojnie łapią ryby wędkarze, cicho pływają łabędzie.

Wracamy do domu. Jeszcze parę kroków przez Powsin, skrzyżowanie Przekornej i Przyczółkowej. Podziwiamy tempo budowy przychodni zdrowia, stan surowy zamknięty przd zimą, to pewne!

Prawda, że ładnie tu?



Tę stronę oglądano już razy.







statystyka