wtorek, 30 października 2007

Powsiński cmentarz od początku XIX wieku jest miejscem spoczynku parafian tutejszych. Dziś, obok części "starej", z XIX wieku, rozciąga się część "nowa", założona już po II Wojnie. Wcześniej cmentarz grzebalny znajdował się na terenie wokół kościoła - nie ma po nim śladu. O historii naszego cmentarza pisał w "Wiadomościach Powsińskich" badacz tutejszych dziejów, niestrudzony pan Zygmunt Karaszewski. A że zbliża się dzień Wszystkich Świętych i święto zaduszne, przejdźmy się znów po naszym cmentarzu prowadzeni przez pana Zygmunta:


"W połowie października i pierwszych dniach listopada cmentarz nasz, zwykle cichy i milczący, wypełnia  się gwarem i zadumą nad przemijaniem. Przemija wszystko, co dobre i złe, jak błyskawica! A las krzyży wśród kamiennych płyt nagrobnych to niepowtarzalny znak cmentarnej pamięci, który utrwala czyjeś przerwane życie i czyjąś pamięć, wdzięczność, a może i miłość...
Stoję nad skromnym nagrobkiem zacnego kapłana ks. Konstantego Kostrzewskiego (urodzonego 8 III 1879 r., zmarłego 21 II 1970 r.), proboszcza powsińskiego w latach 1947-1963. W pamięci mam jego wyprostowaną, mimo sędziwego wieku, sylwetkę. To jego wielka determinacja zapobiegła zamknięciu "starego" cmentarza. A ten "nowy", o który zadbał i który poświęcił 1 XI 1958 r., już też zapełnił się i znacznie "postarzał". Dobry Panie Jezu, daj ks. Kanonikowi wieczną radość i przywróć wdzięczność naszych parafian!
Na naszym cmentarzu wszystko jest blisko, niemal w zasięgu ręki, po sąsiedzku, jak w życiu. Przechodzę kilka kroków dalej i widzę znajomy grób ks. Adama Pawlaka. Kto dziś go jeszcze pamięta? Pochodził z Klarysewa. W powsińskim kościele, 8 VIII 1955 r., odprawił swoją pierwszą Mszę św. Przez pierwszy rok kapłaństwa wspierał w duszpasterstwie ks. prof. Ryszarda Paciorkowskiego, rektora w Jeziornie Fabrycznej. Zmarł nagle 27 VIII 1985 r. w wieku 57 lat, jako proboszcz w Postoliskach k. Tłuszcza i dziekan jadowski. Był niezwykle cichym, skromnym i jakby nieśmiałym człowiekiem. Takim go zapamiętałem.
Wiele osób przechodzi obojętnie obok grobu Teofili Koronkiewicz-Twardowskiej, znanej, lubianej i popularnej aktorki, o charakterystycznym brzmieniu głosu. Występowała na scenach Krakowa, Wilna, Poznania i Warszawy. Stworzyła wiele ciekawych ról teatralnych i filmowych. Starsze pokolenie pamięta słynny spektakl, z jej udziałem: "Arszenik i stare koronki" lub film "Kalosze szczęścia" i "Godzinę pąsowej róży".
W tej samej uliczce znajomy już nagrobek Tadeusza Walczewskiego, przez 32 lata organisty w naszym kościele. Był prawdziwym wirtuozem muzyki organowej i kapelmistrzem. To z jego inicjatywy, w 1942 r., organy wzbogacono o dwa głosy z tremolem "piccolo i solicet". Pan Tadeusz przyjaźnił się z wybitnym kompozytorem Janem Maklakiewiczem, który w Powsinie bywał często. Przyjaźń ta owocowała ciekawymi improwizacjami, np. naśladującymi głosy ptaków. W tym p. Walczewski był niezastąpiony. Podczas okupacji był on także żołnierzem Armii Krajowej.
A tuż nad łąkami, grób niedawno zmarłego artysty-śpiewaka, barytona, Adama Kremplewskiego. Nie mogę też nie przypomnieć "filarów" chóru parafialnego z tamtych lat: Stefana Kłosa i Michała Maciołka oraz Karola Kłosa z orkiestry parafialnej. Boże mój i nasz, jak ten czas szybko "leci".
W zadumie dłużej stoję przy grobie Jana Skoczka z Powsina, "weterana" naszych ministrantów. "Wieczny odpoczynek daj mu, Panie", i zapal wiekuiste światełko.
Mały nagrobek, obrośnięty listkami wiecznie zielonego bluszczu, przypomina Alinę Łozina-Łozińską. Była osobowością dziś rzadko spotykaną. Absolewntka Carskiego Instytutu dla Panien Szlachcianek w Winnicy na Podolu. Za perfekcyjną znajomość czterech języków, oprócz ojczystego, Mikołaj II, car Wszechrosji, odznaczył ją złotym medalem. Po rewolucji bolszewickiej znalazła się w Polsce i rozpoczęła pracę w Fabryce Papieru. Była bratanicą Biskupa Zygmunta Łozińskiego z Pińska (dziś Białoruś), kandydata na ołtarze. To jej zdecydowana i nieugięta postawa uratowała mieszkańców osady fabrycznej od zbiorowej egzekucji w pierwszych dniach sierpnia 1944 r.
Obok, trochę dziwnie brzmiąca tabliczka: Hela Patoka, wychowawca sierot. Tak, to słynna "Mama Hela". Wraz ze spoczywającą blisko Bronisławą Ciszewską, poświęciły, a raczej oddały swoje życie skrzywdzonym przez los i złych ludzi dzieciom-sierotom z Domu im. ks. Boduena w Klarysewie i w Powsinie. Po wojnie sierociniec ten przemianowano na Dom Dziecka. Obie panie wyniańczyły i wychowały setki dzieci. Ciekawe, czy któreś  o nich pamięta?
Rozmyślając o przemijaniu, czytam znajomy napis na pomniku Tomcia Myszkowskiego. Żył zaledwie 8 lat. Wystarczyła chwila nieuwagi dorosłych i porwał go nurt Wisły. A lato 1959 r. było bardzo gorące. Tak samo w nurcie królowej naszych rzek giną bracia Radomscy z Kępy Okrzewskiej: Bolek i Janek. Wielka tragedia, dla której brak słów.
W samym rogu cmentarza, pomnik z misternie ułożonych kamyków, nad grobem Stanisława Kęsika, kawalerzysty i ułana obu wojen światowych, kawalera najwyższych odznaczeń: Polonia Restituta i Virtuti Militari. Akowiec, pseudonim "Jodła", obdarzony pięknym basem. Śpiewał w chórze Jeziorny Fabrycznej i Świętokrzyskim "Sursum corda".
Prawdziwy smutek ogarnia mnie, gdy patrzę na rozpadający się od kilku lat grób Andrzeja i Jadwigi Żmijewskich. Ich syn, ks. Antoni, pokonał opór komunistycznych władz i w wielkim trudzie wybudował kościół w Klarysewie. Jego samego pokonała śmiertelna choroba w wieku 35 lat życia.  -  Czyż pamięć i wdzięczność, w tym przypadku, umarła już?  - Ocenę tej sytuacji pozostawiam innym.
W jednym szeregu, prawie tak jak za życia, Władysław Walicki i Józef Rydzek, znani i bardzo cenieni ogrodnicy, z Bielawy, hodowcy róż; róż, którymi chętnie obdarzali okoliczne kościoły.
I jeszcze, Felicja Rucińska z Jeziorny. Zapamiętałem jej żarliwą modlitwę w Ziemi Świętej o zdrowie córki Lucyny i powtarzane wielokrotnie: bądź, bądź wola Twoja, Panie. I pogodziła się z wolą Pana na tyle, na ile serce matki może to znieść. A ja, Pani Felu, o prośbie pamiętam i zaglądam na Pani grób.
Płaska, prawie niewidoczna, płyta nagrobna Romana i Salomei Komorowskich. Chwila zadumy. To przecież rodzice aż trzech powstańców z leżącego naprzeciw cmentarza wojennego."

Zygmunt Karaszewski, "Wiadomości Powsińskie", Nr. 53.

środa, 24 października 2007

Powsin znajduje się w Warszawie, ale infrastruktura miejska jeszcze tu nie dotarła, więc mieszkamy jak na wsi. Mamy swój wodociąg, nie mamy kanalizacji (z wyjątkiem osiedla Patio, które swoje ścieki pompuje na Ursynów), ogrzewamy się węglem, drewnem lub gazem. Jest to urocze. Ale jest to również hamulcem dla inwestycji mieszkaniowych, co jest nie w smak deweloperom, a jednocześnie jest wyzwaniem dla władz miasta.

I pewnie dlatego Ratusz rozpoczął prace projektowe nad "planem zaopatrzenia w ciepło, energię elektryczną i paliwa gazowe dla Potułkały - Pałacowej - Powsina w Dzielnicy Warszawa-Wilanów m.st. Warszawy". A konkretnie, w drodze przetargu wybrano projektanta - Energoekspert sp.z.o.o. z Katowic, który ma do 22 listopada b.r. przygotować taki plan.

W związku z tym faktem mam dwa skojarzenia.

Pierwsze - że podstawowym czynnikiem ograniczającym urbanizację w Powsinie nie są media doprowadzane, ale brak kanalizacji. Przypomnę, że prace studialno-planistyczne nad kanalizacją miejską Gmina Wilanów rozpoczęła w 2001 roku ( http://powsinoga1.blox.pl/2007/06/Trzymajcie-mnie-dusze-sie-ze-smiechu-Popatrzcie.html#ListaKomentarzy ). Do tej pory kanalizacja do Powsina nie dotarła i pewnie nie dotrze w najbliższych latach.

A drugie - że ten projekt ma szanse powodzenia, bo najwyraźniej stoi za nim Fadesa i liczy na doprowadzenie miejskich mediów do swoich apartamentowców - 355 mieszkań - zlokalizowanych między ulicami Potułkały i Drewny ( http://powsinoga1.blox.pl/2007/09/Odwiedzilem-miejsce-pod-osiedle-Fadesy-Cisza.html#ListaKomentarzy ). A ja, jako liberał, mam silne przekonanie, że biznes to biznes, więc musi być skuteczny. Chyba że CBA znowu coś wywęszy albo sprowokuje. 

poniedziałek, 22 października 2007

Wybory w Powsinie za nami. Prepozyt przestrzegał, żeby wybierać tych najmniej cynicznych, najmniej obłudnych, najmniej zdeprawowanych. I mieszkańcy posłuchali. Powsin przesunął się wyraźnie spod skrzydeł Ojca Rydzyka w kierunku frontu tworzonego przez "Fakty i Mity" z mordercą ks. Popiełuszki na czele, "Nie" i "Gazety Wyborczej". Szczerze wytknął nam to Prezes Kaczyński, przywódca partii, która zajęła zaszczytne, drugie miejsce. W Powsinie i w całej Polsce. Czekamy na obiecany 13 grudnia 1981 roku, panie Prezesie!

W Powsinie głosowaliśmy w komisji nr 557. Uprawnionych do głosowania było 1505 osób, głosowało 1152, frekwencja wyniosła więc blisko 77%. A głosy rozłożyły się następująco.

Ciekawe, że Partia Kobiet została w Powsinie lepiej oceniona niż Samoobrona!

Wyniki wyborów do Senatu nie były niespodzianką - rozkład głosów na kandydatów poszczególnych ugrupowań był podobny jak w wyborach do Sejmu.

Czyżby wyniki wyborów w Powsinie to efekt buntu wykształciuchów? A jeśli tak, to czy Powsin zmienił charakter pod wpływem osadnictwa warszawskiego, zdominowanego przez wykształciuchów?

I wreszcie, czy wraz z odejściem bojowników IV RP zniknie też ten polityczny epitet, jakim zaetykietowali oni liberalną inteligencję.

 

piątek, 19 października 2007

Nowokabacka - wytęskniona ulica, która może za kilka lat powstanie, ma już pewien kształt na rysunkach projektowych. Czy będzie to kształt docelowy, nie wiem, wątpię, ale warto popatrzeć.

Wyobraźmy sobie, że zjeżdżamy w dół skarpy wiślanej z Ursynowa-Kabat do ulicy Gąsek. Dzisiaj jest to nielegalny odcinek drogi asfaltowej, po którym nie wolno jeździć (wolno, policja przymyka oko). A za kilka lat:

Puśćmy jeszcze wodze fantazji. Jedziemy dalej w kierunku Wisły. Dojeżdżamy do ulicy Drewny, po północnej stronie osiedla Zapłocie - Patio:

I wszystko jasne.

Marzenia jak ptaki szybują po niebie. Jak nie pada.

wtorek, 16 października 2007

Ulica Nowokabacka, łącząca Ursynów z Powsinem, już tyle razy pojawiała się na stronach tego pamiętnika, ale jej budowa jest dla mieszkańców obecnych i przyszłych sprawą niezwykle ważną. Dlatego każda nowa informacja budząca nadzieję jest, jak myślę, oczekiwana z niecierpliwością.

Ostatnio pisałem ( http://powsinoga1.blox.pl/2007/09/wpis.html#ListaKomentarzy ), że gdyby nie zaniedbania samorządu ówczesnej gminy, być może ulica ta mogłaby już powstać i rozwiązać szereg problemów komunikacyjnych i zaopatrzeniowych Powsinian. Zostawienie zbyt wąskiej rezerwy terenu pod tę ulicę w planie miejscowym spowodowało, że trzeba obecnie cały proces planistyczny rozpoczynać od nowa.

I coś się w tej sprawie rusza. W ogłoszonym przez Zarząd Dzielnicy Wilanów przetargu na "opracowanie materiałów do uzyskania decyzji o ustalenie lokalizacji drogi publicznej w ramach zadania p.n. Budowa ulicy Nowokabackiej" wyłoniono firmę, która pomoże w tym zadaniu. Kontrakt wygrał (nikt inny się nie starał) pan Paweł Kucharczyk - firma COMPLOT, który złożył ofertę na 133 tys. zł.

A więc "Alleluja i do przodu", jak mówią w radiu.

poniedziałek, 15 października 2007

Obok Szkoły Podstawowej nr 104 w Powsinie, typowej tzw. tysiąclatki z końca lat 60-tych ubiegłego wieku, stoi tajemniczy, pusty budynek. Ładny - bryła wzniesiona jeszcze przed II Wojną Światową - lecz teren mocno zaniedbany. Była tu kiedyś (chyba) szkoła dla niepełnosprawnych, ale od lat nikt go nie użytkuje. Kilka lat temu władze samorządowe rozważały adaptowanie budynku do celów kulturalnych, nawet starała sie o niego szkoła filmowa - Linda i Gintrowski (też sąsiad z Powsina) byli wymieniani jako zainteresowani - ale nic z tego nie wyszło.

I oto coś się ruszyło. W bieżącym roku rozpisano przetarg na remont i rozbudowę tego obiektu, w tym dobudowanie drugiego piętra, wymianę wszystkich instalacji i wykonanie drogi dojazdowej - jest to droga wspólnie użytkowana ze szkołą.

Władze dzielnicy chcą w wyremontowanym obiekcie umieścić ośrodek pomocy społecznej (uwaga - kolejny kierunek współpracy dla naszej parafialnej Caritas), filię biblioteki publicznej oraz filię Centrum Kultury. Ciekawe, czy wtedy Centrum Kultury opuści budynek starej plebanii, w którym mieści się teraz.

Ciekawe, czy już jest wykonawca? Termin realizacji zamawiający określił na 14 miesięcy od chwili podpisania umowy. To ponad rok. Wszyscy Powsinianie będą się przyglądać tej inwestycji z zainteresowaniem, jak mi sie wydaje.

czwartek, 11 października 2007

Fantazja Warszawiaków nie ma granic. Ciekawe, co na to Ratusz. Pani Prezydent! Czy Pani słyszała o tych pomysłach?

Grupa entuzjastów metra w Warszawie z własnej, amatorskiej inicjatywy zaprojektowała sieć linii metra dla naszego miasta. Dla Powsinian jest to plan bardzo ciekawy, bo jedna z linii ma stację końcową właśnie w Powsinie (wg innej propozycji - linia biegnie z Konstancina), i kończy się aż w Choszczówce!

Różnych wariantów tego pomysłu jest kilka. Zainteresowanych dyskusją o projektach odsyłam pod adres:

http://www.metro.civ.pl/phpBB2/viewtopic.php?t=664&start=30&postdays=0&postorder=asc&highlight=&sid=1a84861a191924f86acca68abff12b5d

A tu wycinek mapy, na którym pokazana jest część linii z Powsina. Biegnie ona od stacji u zbiegu Przyczółkowej i Drewny, wzdłuż Przyczółkowej przez środek Powsina (w sumie 3 stacje w Powsinie), następnie przecina Drewny i biegnie polami do parku i pałacyku natolińskiego. Od skrzyżowania Przyczółkowej i projektowanej południowej obwodnicy (przedłużenie Płaskowickiej) biegnie Przyczółkową, Wiertniczą i Czerniakowską w kierunku centrum. Autorzy tej koncepcji proponują jeszcze dodatkową linię metra w naszej okolicy, która miałaby zaczynać się w okolicy Kępy Zawadowskiej. Zresztą popatrzcie sami:

 

 Według propozycji metroentuzjastów, w Warszawie powinny być następujące linie podziemnej kolejki:

A Kabaty - Młociny
B Chrzanów - Żerań
C Niedźwiadek - Stara Miłosna
D Okęcie - Wola Grzybowska
E Lotnisko - Boernerowo
F Powsin - Choszczówka
G Falenica - Bemowo
H Buków - Falenica
I Karolin - Olesin
J Jowisz - Lewinów <=> Utrata
K Jeziorki - Olesin
L Salomea - Mokry Ług
M Centrum - Kozia Górka <=> Kępa Zawadowska

Piękne? Życzę więc metroentuzjastom i nam wszystkim doczekania realizacji ich pomysłów.

niedziela, 07 października 2007

Był. Kaczyński we własnej osobie. Nieco bledszy, nieco cichszy, ale tak samo entuzjastycznie przyjmowany jak główna bohaterka wieczoru - Małgorzata Walewska.

Tłum wielbicieli Kaczyńskiego i Walewskiej zjechał do Powsina z całej Warszawy. Aż zabrakło miejsc siedzących, a z widocznością też były pewne kłopoty.

Pani Walewska w wielkiej formie, jak zwykle. Tym razem w repertuarze bardzo ambitnym - pewnie ponad oczekiwania publiczności. Śpiewała dziś pieśni Wagnera, Szymanowskiego, Karłowicza i arie z oper Maseneta.

Na zakończenie obrazek, jakiego Powsin często nie widuje. Fani naszych gości po koncercie okupują przystanek 519 na rogu Przekornej i przyczółkowej.

Za tydzień Affabre Concinui.

piątek, 05 października 2007

Co czeka powsińską przyrodę w najbliższych latach? Nie, nie mam tu na myśli Parku Kultury ani Lasu Kabackiego. Nie, nie wróżę zabudowania domkami i centrami handlowymi łęgów i pól otaczających Powsin. Nic z tych rzeczy. Myślę o wnioskach ze Studium Uwarunkowań i Kierunków Zagospodarowania Przestrzennego m.st. Warszawy. Pisząc o perspektywie rozwoju Warszawy, autorzy podkreślają konieczność harmonizowania rozwoju społeczno-gospodarczego z ochroną środowiska przyrodniczego.

Uff, co za ulga. Dokument wylicza wszystkie tzw. tereny zieleni urządzonej - parki, skwery, nawet cmentarze ( w naszej okolicy też). Ale najciekawsze jest zestawienie p.t. "nowe tereny zieleni urządzonej". Dokument wymiania tam pod numerem 114 - "Na wschód od ul. Waflowej (w obniżeniu)", a pod numerem 116 - "Wokół Jez. Torfowisko (Staw Powsiński)".

Mamy więc oczekiwać "urządzenia" naszych terenów? Może lepiej nie? Ale za to może możemy mieć nadzieję, że nie zostaną one zabudowane lub w inny sposób zagospodarowane, a przez to zniszczone. Tak jak zniszczone zostało jezioro przy przedłużeniu Waflowej do Bielawy, gdzie jeszcze parę lat temu gniazdowały łabędzie i inne ptactwo wodne, a dziś stoi tam "pałac", jezioro jest "urządzone", wyczyszczone, ale ptaków już tam nie ma.

wtorek, 02 października 2007

Debata się odbyła. Debata w Komisji Ochrony Środowiska dzielnicy Wilanów na temat budowy Powsińskiego Rynku. W zebraniu Komisji wzięli udział mieszkańcy Powsina, a bardziej precyzyjnie - mieszkańcy okolic ulicy Kremowej.

Oprócz ogólnych uwag, że planowany obiekt jest za duży, mieszkańców Kremowej rozsierdziły propozycje rozwiązań komunikacyjnych. Do Rynku nie będzie dojazdu od strony ul. Drewny. Ancona proponuje zbudowanie ulicy dojazdowej między Przekorną a Kremową. Przekorna jest dużą ulicą, która łączy wschodnią i zachodnią część Powsina, prostopadle do Przyczółkowej (główna ulica wewnętrzna Powsina) i Drewny - "konstancińskiej" dwupasmówki. Być może byłaby ona w stanie przejąć ruch do i z Rynku Powsińskiego. Ale proponowana przez Anconę nowa ulica miałaby łączyć się z maleńką, wewnątrzosiedlową uliczką Kremową, która choćby ze względu na szerokość (5 m) nie nadaje się do wyprowadzania na nią ruchu pozaosiedlowego, a zwłaszcza ciężarówek.

Komisja wzięła pod uwagę niepokój mieszkańców i opracowała stanowisko protestujące przeciw zaproponowanym rozwiązaniom komunikacyjnym. Rada Dzielnicy oczekuje, że będzie ono brane pod uwagę przy podejmowaniu przez Urząd Miasta decyzji o wydaniu pozwolenia na budowę.

Z nieukrywanym rozczarowaniem skonstatowano fakt, że dla tego terenu od 2001 roku istnieje lokalny plan zagospodarowania przestrzennego, który przewiduje w tym miejscu zabudowę handlowo-usługową i nie wprowadza żadnych ograniczeń ani warunków. Inwestor zakupił teren w dobrej wierze i przedstawił koncepcję zgodną z planem miejscowym. Z tego względu wszelkie próby wprowadzenia zmian do planu w tym momencie lub unikanie udzielenia pozwolenia na budowę bez istotnych przyczyn doprowadzą w konsekwencji do konieczności wypłacenia inwestorowi odszkodowania. Odkupienie gruntu przez miasto nie jest możliwe bez zgody inwestora a miasto nie ma na to środków.

Wydaje się, że debatę wygrali mieszkańcy. Ale jednak ostatecznego wyboru dokona Ratusz, więc wszystko jest jeszcze możliwe.

 
1 , 2


Tę stronę oglądano już razy.







statystyka