czwartek, 27 października 2005

Z ciężką zadyszką elektorat i kandydaci na urząd prezydenta dobiegli do mety. Lech Kaczyński odniósł zasłużone zwycięstwo. Oby jednak nie okazało się ono pyrrusowym.

           

Miało być mądrzej, było jak zwykle. Dramaturgia wyborów parlamentarno-prezydenckich przypominała nieco wypadek na Patriarszych Prudach, jaki spotkał nieszczęśliwego redaktora Berlioza z powieści Michała Bułhakowa „Mistrz i Małgorzata. Od chwili gdy Annuszka rozlała olej słonecznikowy na przejściu przez tory, nic już nie dało się zrobić, aby uratować głowę Berlioza przed odcięciem przez koła tramwaju. Naszą wyborczą Annuszką była niejaka Jarucka, a Berliozem był wspólny projekt polityczny naprawy Rzeczpospolitej przez PiS i PO, największe dwie partie prawicowe w Sejmie. Wycofanie się z wyborów wspólnego przeciwnika w związku z „aferą Jaruckiej”, zmusiło obie partie i ich kandydatów prezydenckich do bratobójczej walki. „Z dymem pożarów, z kurzem krwi bratniej” rodzi się zapowiadana kolejna Rzeczpospolita, ale pewnie nie będzie już ona projektem wspólnym.

Oto wyniki ostatniego etapu wyborczego „tasiemca” na terenie parafii powsińskiej. Brawo wyborcy! Frekwencja była znacznie wyższa niż średnia krajowa, a w drugiej turze wyższa niż w pierwszej. W pierwszej turze główni pretendenci zgarnęli większość głosów, ale na Kabatach Tusk, zdobywając niemal 65%, znokautował wszystkich, nawet swojego głównego konkurenta. Na Kabatach chętnie też głosowano na Borowskiego (ponad 11%), a w Bielawie na Leppera (ponad 10%). Natomiast Powsin był w tej sprawie niezdecydowany – i Borowski i Lepper uzyskali tu po niespełna 6%.

 

Druga tura była dokładnym odzwierciedleniem pierwszej. W Powsinie wygrał Tusk a w Bielawie Kaczyński, niemal taką samą proporcją głosów 56:44. Kabaty, jak poprzednio, zdecydowanie wybrały Tuska (78%). A w kraju wygrał Kaczyński.

W powyborczych analizach socjologowie starali się wydzielić i ponazywać jakoś elektoraty związane z określonymi wartościami, reprezentowanymi na scenie politycznej. Wymyślano rozmaite opozycje: liberalny-socjalny, obywatelski-narodowy, mieszczański-ludowy, itd. Posługując się taką konwencją można dojść do wniosku, że Powsin przesuwa się powoli w stronę wartości mieszczańsko-liberalnych, co wskazuje na jego postępującą integrację z Warszawą. Natomiast Bielawa pozostaje konsekwentnie konserwatywno-ludowo-socjalna. Bielawa górą! Ale Warszawa wciąż się powiększa...

czwartek, 13 października 2005
       Po pierwszym  odcinku wyborczego serialu mamy nowy Sejm i Senat. Mieszkańcy Powsina i okolic  byli dotychczas bardzo konsekwentni w swoich przekonaniach politycznych. Tak w wyborach samorządowych, jak w wyborach do Parlamentu Europejskiego, zdecydowanie, łeb w łeb, wygrywały tu Prawo i Sprawiedliwość oraz Platforma Obywatelska. Z tym, że w Bielawie bardziej Prawo, a w Powsinie Platforma, ale różnice nie były wielkie.  A jak było w ostatnią niedzielę września tego roku?

         Pogoda była piękna, więc korciło, żeby uciec od urny do lasu lub zająć się dla relaksu jesiennymi porządkami w ogródku. Jak wiadomo z danych o frekwencji, większość współobywateli tak zrobiła. Nie chcę tu głębiej analizować motywacji takiej ucieczki od polityki. Przyjrzę się za to danym z najbliższych komisji wyborczych – w Powsinie, w Bielawie i na Kabatach, chociaż ta ostatnia tylko w niewielkiej części obejmowała nasz teren, a głównie głosowali w niej  mieszkańcy Ursynowa.

tab1


         Frekwencja była u nas wyższa niż średnia krajowa, ale tym razem Powsin był aktywniejszy (59%) niż Bielawa (48%). Ciekawe, czy Stare Kabaty były bardziej podobne do swoich sąsiadów spod skarpy, czy zachowały się tak jak osiedla ursynowskie (65%)?

         Inaczej niż w poprzednich wyborach, w tym roku do Sejmu we wszystkich trzech komisjach wygrała Platforma Obywatelska (Bielawa-33%, Powsin-36%, Kabaty-52% !). Wszędzie drugie do mety doszło PiS  (Bielawa-28%, Powsin-27%, Kabaty-15%). W Bielawie i Powsinie trzecie miejsce zajęły niemal ex aequo dwie partie rolnicze - PSL  (Bielawa 8%, Powsin 4%) i Samoobrona (Bielawa 6%, Powsin 5%). Ciekawe, że popularność partii lewicowych typu SLD i SdPl była najmniejsza właśnie w Bielawie (odpowiednio 5% i 2%), większa w Powsinie (6% i 6%), a największa na Kabatach (10% i 5%). Za to w „miejskiej” komisji na Ursynowie czwarte miejsce, za SLD, zajęli Demokraci.pl (Kabaty 8%, Bielawa i Powsin 3%).

         Trudniej będzie porównać wyniki wyborów do Senatu, bo Bielawa głosowała na innych kandydatów niż Powsin i Kabaty. W Bielawie zdecydowanie wygrali - Piotr Andrzejewski (49%) z PiS i Robert Smoktunowicz (46%) z Platformy Obywatelskiej. W Powsinie analogicznie – Krzysztof Piesiewicz (50%) i Marek Rocki (39%) z PO oraz Zbigniew Romaszewski (42%) i Ewa Tomaszewska (35%) z PiS. Zdystansowali konkurentów z pozostałych partii. Na Kabatach również wygrali Piesiewicz (61%), Rocki (50%) i Romaszewski (37%), ale na czwartym miejscu znalazł się kandydat Demokratów – Andrzej Wielowiejski (29%).

Lato się ciągnie w tym roku wyjątkowo długo, ale teraz to już chyba koniec. Wokół szaleństwa drogowe. Ulica Gąsek ma odnowioną nawierzchnię, ruch na niej jak w centrum miasta, choć to tylko teoretycznie peryferyjna droga bez przelotu. Konstancin wyasfaltował gruntową drogę z Bielawy do Powsina, ale tylko do granicy z Warszawą, pozostałe gruntowe 200 metrów za chwile zamieni się w bajoro, a jest to droga bocznikująca korek na wlocie do Konstancina. Nową nawierzchnię dostała szosa przez Okrzeszyn. Im więcej alternatyw dla dwupasmówki tym lepiej.


Tę stronę oglądano już razy.







statystyka