sobota, 30 czerwca 2007

"Inni szatani są czynni, żeby zaszkodzić naszemu krajowi" (cyt. słoneczko Żoliborza - Sama Dobroć).

Wybrałem to motto z dzisiejszych słów na niedzielę, które padły z ust naszego przywódcy partii i rządu, bo bardzo mi pasuje do innej informacji, która też poruszyła dziś cały Powsin. A zwłaszcza naszych emerytów i emerytki. Otóż jak donosi kłamliwie łże-gazeta:

1 lipca wchodzi w życie rozporządzenie ministra zdrowia w sprawie recept. Najistotniejsza zmiana polega na tym, że recepta bez PESEL-u pacjenta jest nieważna (nie ma znaczenia, czy lek jest refundowany, czy pełnopłatny). Bez problemów będzie można jedynie wykupić ważne recepty wystawione do końca czerwca.

Rozporządzenie jasno stwierdza, że wszystkich wpisów na recepcie dokonuje lekarz. Samemu, żeby nie być posądzonym o fałszerstwo, niczego nie wolno dopisać. Brakującego PESEL-u nie mogą też wpisać z naszego dowodu aptekarze - rozporządzenie pozwala im tylko poprawiać błędnie podany.

W założeniu PESEL-e mają ograniczyć nadużycia w wypisywaniu recept. Teraz apteki informują NFZ, jaki lekarz i co przepisał, natomiast nie podają komu. Stąd biorą się takie przypadki jak ten wyłowiony przez małopolski NFZ: lekarz wypisał jednemu pacjentowi tysiąc opakowań 300 rodzajów leków. W tym leki na nadciśnienie i niedociśnienie. - Oczywiste jest, że chory nie przeżyłby przyjmowania tylu leków naraz. A skoro żyje, to mamy do czynienia z wyłudzeniem refundacji. Z punktu widzenia finansów publicznych przepis o PESEL-u jest bardzo zasadny - tłumaczy jeden z pracowników małopolskiego oddziału NFZ.


I teraz moja historia. Dwa lata temu z Francji powróciła na stałe do Polski moja 90-letnia ciotka. Jej francuska renta została zarejestrowana w NFZ i jej składkę przejmował polski system opieki zdrowotnej, była więc uprawniona do bezpłatnegp leczenia w Polsce. Ciotka wyemigrowała z kraju ponad pół wieku temu, kiedy nikomu o PESEL-u jeszcze śnić się nie mogło. Po powrocie próbowała załatwić dowód osobisty i numer PESEL, ale przeszkody formalne w postaci braku różnego rodzaju dokumentów metrykalnych i meldunkowych uniemożliwiły jej to. Ciotka więc legitymowała się polskim paszportem i nie przeszkadzało jej to w otwarciu rachunku w banku czy przyjęciu do szpitala. Nie przeszkodziło jej to również umrzeć miesiąc temu. Została pochowana bez numeru PESEL. Czyżby przewidziała, jakim torem pójdą myśli SZATANÓW z ministerstwa zdrowia i wszelkiej pomyślności. Gdyby do dziś żyła, nie mogłaby kupić swoich leków na receptę. Aż boję się pomyśleć, że gdyby umarła za pół roku, to bez numeru PESEL nie moglibyśmy jej pochować.

Ale ja wszystkim życzę zdrowego i szczęśliwego weekendu.

P.S. Naszemu Słoneczku Żoliborza chyba przypomniał się Ujejskiego "Chorał"

(...)"Ależ, o Panie! oni niewinni,
Choć naszą przyszłość cofnęli wstecz,
Inni szatani byli tam czynni;
O! rękę karaj, nie ślepy miecz!"(...)

czwartek, 28 czerwca 2007
Dziś w Powsinie święto. Dziewiąta rocznica koronacji koroną papieską cudownego obrazu Matki Boskiej "Tęskniącej"-Powsińskiej. W tym roku zapowiedziano występy chóru archikatedry lwowskiej oraz zespołu folklorystycznego kultywującego folklor przedwojennego Lwowa - "Lwowska fala". Początek o 18.00. Widzowie jak zwykle gromadzą się na placu obok kościoła - przy ulicy Ptysiowej. Powsinianie i goście z Warszawy - dobrej zabawy!
wtorek, 26 czerwca 2007

Kontynuując wczorajszy wątek muszę wycofać się z końcowej deklaracji miłosnej. Niestety, dzisiejsze słowa Premiera rozwiały moje nadzieje, więc już go nie kocham.

Przywódca partii i rządu podkreślił w wywiadzie radiowym, że trzeba zlikwidować zjawisko niepłacenia podatków. To mi się od razu skojarzyło z akcją Zyty przeciwko twórcom, uczonym, artystom i dziennikarzom - wszystkim tym zaplutym wykształciuchom, którzy nie wiadomo z czego żyją, partii nienawidzą, a od opodatkowanych przychodów mogą sobie odliczać swoje koszty tzw. autorskie. Zyta się wycofała pod naporem, ale od czego referendum. Tylko trzeba podpuścić pielęgniarki, a pogoni się kota wykształciuchom.

Nasze drogie słoneczko Żoliborza jest jak wiadomo genialnym strategiem, więc czarno widzę. Jak znam logikę prawodawców, cięcie pójdzie po całości, a najwięcej stracą najbardziej bezbronni.

Szkoda, że za stary jestem, żeby stąd wyjechać.

poniedziałek, 25 czerwca 2007

Drżyjcie mieszkańcy Powsina! Zostaliście wytypowani przez partię i rząd jako najlepsze źródło środków do sfinansowania podwyżek dla lekarzy i pielęgniarek!

Nasz Przywódca ogłosił, że jego polityka solidarnej Polski nie może znieść, że posiadacze domków i innych nieruchomości moszczą się przy kominkach lub ogródkowych grillach, a pielęgniarki głodują w jego Kancelarii. W budżecie nie ma już pieniędzy po rozdaniu ich potrzbującym górnikom, hutnikom, kolejarzom i rolnikom, więc drodzy Powsinianie - wprowadzajmy nowy podatek, podatek katastralny, który będzie narzędziem sprawiedliwości społecznej i wyrównania szans.

Nie, Powsinianie, nie obawiajcie się, nie będziecie musieli co roku wpłacać fiskusowi równowartości waszych domów. Władza jest ludzka i zadowoli się jakimiś dwoma procentami. Na początek.

Na dzisiejszej konferencji prasowej przywódca partii i rządu wyraźnie dał do zrozumienia, że nas nie lubi, bo go nie popieramy w wyborach. To go teraz będziemy musieli poprzeć finansowo. 

No, żesz, nawet nieduży człowiek komuś chciałby dać w mordę, zwłaszcza po sukcesie w Brukseli i w Alejach Ujazdowskich.

UWAGA, UWAGA, UWAGA! Co za ulga! Premier oświadczył, że jednak na razie podatku katastrofalnego nie wprowadzi, bo jesteśmy za biedni. Kocham Premiera!

piątek, 22 czerwca 2007

Nasz przywódca partii i rządu, który, jak wiadomo, "is a good historian" (A.Fotyga), powiedział, że "gdyby Niemcy nie wymordowali tylu Polaków w czasie II Wojny, to byłoby nas teraz ponad 60 milionów".

To ilu byłoby teraz Niemców?!

Na szczęście mieszkańców Powsina stale przybywa. Niezależnie od wojen tu i tam.

czwartek, 21 czerwca 2007

Mam w Powsinie za sąsiadów lekarza i pielęgniarkę. Z wieloletnim stażem zawodowym, ze specjalizacjami. Nie są to ludzie, którzy muszą strajkować, by poprawić sobie byt, ale widzę, jak ciężko pracują, żeby żyć na poziomie odpowiednim dla ich pozycji społecznej.

Przywódcy buntu lekarzy, jaki przetacza się przez kraj, też nie wyglądają na najuboższych członków swojego związku zawodowego. Więc nie o to w tym wszystkim chodzi, że za jedną pensję lekarz nie jest w stanie przeżyć. Chodzi o godność. O bunt białych niewolników. I można się zgodzić z przywódcami partii i rządu, że w tym sensie strajk lekarzy jest strajkiem politycznym.

Dzisiejsza władza w swoim stosunku do konfliktów społecznych nie różni się od władzy marksistowskiej - robotnicy i rolnicy, lud pracujący miast i wsi traktowany jest na zupełnie innych prawach niż inteligencja, wykształciuchy, cała ta nadbudowa, która tylko może sobie zakląć pod nosem, ale władzy nic złego nie uczyni. A jak spróbuje, to w "kamasze".

Pamiętam, jak zaraz po wygranych wyborach nowy premier pędził do górników z dobrą nowiną, że ich przywileje pozostaną nietknięte. Nie przypominam sobie, by ktoś rzucał pomysł referendum w sprawie prywatyzacji kopalń. Nikt nie odsyłał górników do górniczej ubezpieczalni, nie proponował podniesienia składki emerytalnej, i nie dziwił się, dlaczego przyjechali z koktajlami mołotowa do Warszawy, a nie negocjuję podwyżek ze swoimi dyrektorami.

Kolejka do budżetu jest długa. I górnicy, i hutnicy, kolejarze, tramwajarze... jak w piosence. I rolnicy. Jak tu się dziwić, że lekarze nie wytrzymali. Wszak oni też mają możliwość nacisku. Mogą wyjechać. Wtedy partia i rząd będą musiały zacząć leczyć nas - przypadkowe powsińskie społeczeństwo. A zamiast proponować dodatkową odpłatność za usługi medyczne, podniesienie składki i prywatyzację, może lepiej odzyskać to, co zostało lekkomyślnie oddane innym grupom zawodowym i przeznaczyć te środki na lecznictwo. A dopiero później zabierać się do jego reformowania. Przecież odzyskiwanie jest specjalnością tej władzy.

Jak lekarzom się uda przełamać opór materii - to może i inne wykształciuchy w przyszłości się odważą...

Ale muszę teraz iść i sprawdzić, czy w naszej przychodni przyjmują, bo jak nie, to ... apsik!!! Przepraszam.

środa, 20 czerwca 2007

Tomasz Sakiewicz chyba mieszka w Powsinie. Bo coś wie na pewno o liście 710, która wyciekła z ZTM, i na której są sami mieszkańcy osiedla Patio. Tomasz pisze:

"Nazwiska z listy pięciuset współpracowników bezpieki wcale nie muszą wyciekać z IPN. Jeżeli ktoś śledził uważnie publikacje prasowe i przeczyta ustawę zablokowaną przez Trybunał sam będzie w stanie ustalić około czterystu z pięciuset nazwisk."

No pewnie! Ta lista 710 wcale nie wyciekła, Tomasz ją wydedukował podróżując do Konstancina.

P.S. Ja też, jadąc do Powsina trasą na Konstancin, wydedukowałem, że poniższy dowcip znaleziony w necie nie był autorstwa pana Kurtyki i nie wyciekł zatem z IPN. Ale ponieważ może stać się aktualny w kontekście nadchodzących wydarzeń, związanych z umieraniem za pierwiastek, przytaczam go poniżej:

Lech i Jarek K. odwiedzili jedna z warszawskich podstawówek. Podczas dyskusji z uczniami Lech zapytał:

- Co to jest tragedia? Czy ktoś mógłby podać przykład?

Dziewczynka z pierwszej ławki podniosła rękę:

- Gdyby mój przyjaciel, który mieszka na wsi, bawił się na polu i został rozjechany przez traktor to byłaby tragedia.

- Nie. - odpowiada Jarek K. - to byłby wypadek.

Zgłasza się kolejne dziecko:

- Gdyby autobus, który odwozi 50 dzieci do szkoły, miał wypadek, w którym zginęliby wszyscy pasażerowie - to byłaby tragedia.

- Też nie - odpowiada znowu Jarek K. -  to byłaby wielka strata. Czy ktoś ma inne pomysły?

W klasie cisza. Nikt nie chce się zgłosić. Nagle odzywa się Jasiu:

- Gdyby samolot, w którym lecieli Pan Prezydent i Pan Premier został trafiony przez pocisk i rozpadł się na kawałki - to byłaby tragedia.

- Brawo! - woła Lech K.-  Możesz nam powiedzieć dlaczego uważasz, że to byłaby tragedia?

Na to Jasiu:

- Dlatego, że to na pewno nie byłaby wielka strata i raczej nie byłby to wypadek. 

 

poniedziałek, 18 czerwca 2007

Czytałem, nawet dałem się przekonać, że jest to najlepszy system głosowania w EU i w Powsińskiej Radzie Parafialnej.

sanver.bilgi.edu.tr/pdf/OpenLetter.pdf

Jednego tylko nie rozumiem. Dlaczego mamy za to ginąć, skoro nawet zakładając pierwiastkową siłę głosów nie jesteśmy w stanie nikogo przekonać do poparcia nas, z wyjątkiem Czechów, których i tak w końcówce stracimy. Biorąc pod uwagę nasze talenty negocjacyjno-koalicjotwórcze Niemcy powinni zrobić dla nas wyjątek i pozwolić w przypadku naszego kraju nie tylko na pierwiastek, ale nawet na kwadrat. I tak nie uda nam się zrobić z niego użytku.

Ale skoro już mamy umrzeć za pierwiastek, to trzeba potraktować rzecz poważnie. Ruszyłem więc do kancelarii parafialnej, żeby zagwarantować sobie miejsce na powsińskim uroczym cmentarzu. Wiem, że ciasno tam strasznie, grób na mogile. Ale jakiś czas temu widziałem ogłoszenia wskazujące na starania parafii o jego poszerzenie. Tym bardziej, że jest on miejscem ostatniego spoczynku również dla mieszkańców Warszawy i Konstancina.

Pełen nadziei, że zaraz wybiorę sobie działkę, bo konferencja konstytucyjna blisko i trzeba będzie lada chwila kopać dół, idę i pytam...a tu jak obuchem w głowę! Nie będę mógł jeszcze umrzeć, niezależnie od losów pierwiastka!

I tak nasi warszawscy urzędnicy uratowali mi życie. Tak, kochani, moja wdzięczność będzie was prześladować aż do śmierci! Brak dróg, brak sklepów, to i brak cmentarza. Kononowicz rulez!

Rozbudowa (poszerzenie) cmentarza grzebalnego parafii Św. Elżbiety w Powsinie przewidzianej do realizacji przy ul. Przyczółkowej na terenie Dzielnicy Wilanów, na działce o nr ew. 27 z obrębu 1-06-86 oraz na częściach działek nr ew. 22 i 21 z obrębu 1-06-86.

Obwieszczenie

Zgodnie z art. 53 ust. 1 ustawy z dnia 27 marca 2003 r. o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym (Dz.U. Nr 80 poz.717 ze zm.),

Prezydent m.st. Warszawy zawiadamia, że po rozpatrzeniu wniosku inwestora – Parafii Rzymskokatolickiej Św. Elżbiety w Warszawie przy ul. Przyczółkowej 29, została wydana decyzja Nr 167/WIL/07 z dnia 13.04.2007 r. odmawiająca ustalenia lokalizacji inwestycji celu publicznego dla inwestycji polegającej na rozbudowie (poszerzeniu) cmentarza grzebalnego parafii Św. Elżbiety w Powsinie przewidzianej do realizacji przy ul. Przyczółkowej na terenie Dzielnicy Wilanów m. st. Warszawy, na działce o nr ew. 27 z obrębu 1-06-86 oraz na częściach działek nr ew. 22 i 21 z obrębu 1-06-86.

Z wydaną decyzją strony mogą zapoznać się w Biurze Architektury i Planowania Przestrzennego Urzędu m.st. Warszawy w Wydziale Realizacji Urbanistycznej, Plac Defilad 1, PKiN, piętro XVII, pokój 1724.

piątek, 15 czerwca 2007

Powsińska rada parafialna zastanawia się, w jaki sposób powinno się głosować, żeby było sprawiedliwie i "po Bożemu". Nie, no wszyscy wiemy, że jednocześnie i sprawiedliwie i "po Bożemu" się nie da! Ale spróbować trzeba, bo ferment narasta, a fundusze na parafialne remonty jakoś dzielić trzeba. Bielawa twierdzi, że jest dużą wsią i jej najwięcej głosów się należy. Ale Kabaty, choć nieduże, przecież blisko Ursynowa położone, więc ważne. No ale jak ma być sprawiedliwie, to Okrzeszyn trzeba traktować tak, jakby cały był w naszej parafii. A sam Powsin? Toż to centrum!

Pomyślano, wymyślono. "Pierwiastek" - cokolwiek by to znaczyło. Ale zaraz zobaczono, że tu coś nie gra, bo te małe, choć po spierwiastkowaniu trochę mniej małe, nadal ogrywane są przez największych, choć ci po spierwiastkowaniu tacy jakby mniejsi. To jak to jest? Może to sprawiedliwie ze względu na liczbę mieszkańców, ale nie "po Bożemu", bo i tak małych można spokojnie ominąć, jak się dwóch dużych zgada.

No to może zróbmy inaczej - radzi rada. Niech każda wieś ma jeden głos, to będzie "po Bożemu". Każdy równy. No nieeee! Okrzeszyn jak Bielawa? Po moim trupie - krzyczą Bielawianie.

A może tak jakoś po salomonowemu - zastanawia się nasz Prepozyt. "Wiecie, może by tak głosować podwójną większością? Najpierw popatrzmy, czy ponad połowa z wsi wchodzących w skład parafii popiera wspólną uchwałę (żeby było 'po Bożemu'), a jeśli tak, to czy te wsie liczą nie mniej niż dwie trzecie parafian (bo nie byłoby sprawiedliwie, jak by mniejszość miała decydować)."

Mądry nasz Prepozyt. Ale rozwiązanie wymyślił.

P.S.

W przedwczorajszym wpisie było o fantazjach Der Spiegel na temat "polskiego pierwiastka". Sformułowana na tej podstawie teza, że Europa nie rozumie, o czym mowa, wydawała się tyleż atrakcyjna, co mało prawdopodobna. Ale dzisiaj się ona bardziej uprawdopodobnia po artykule w The Times (http://www.timesonline.co.uk/tol/news/world/europe/article1935024.ece):

"The Poles are proposing the “square-route” system, which will give nine votes to Germany (which has a population of 81 million) and six to Poland (more than 36 million). "

Kwadratowa droga powoduje, że wszyscy będziemy mieli kwadratowe głowy. Z Anglikami włącznie.

czwartek, 14 czerwca 2007

Trzymajcie mnie, duszę się ze śmiechu! Popatrzcie, jaką datę ma to ogłoszenie o przetargu...no, nie mogę się powstrzymać od zacytowania:

-------------------------------------------------------------------------------------

Biuletyn Zamówień Publicznych Nr 185 z dnia 29.10.01

Pozycja 69330

OGŁOSZENIE O PRZETARGU NIEOGRANICZONYM

Zarząd Gminy Warszawa-Wilanów, 02-958 Warszawa, ul. St. Kostki Potockiego 11, pok. 310, tel. (022) 6426001, fax (022) 6427643, ogłasza przetarg nieograniczony na wykonanie projektu budowlano-wykonawczego: kanalizacji osiedla Powsin-Zamość (ul. Zapłocie, Kremowa, Przyczółkowa, Przekorna, Andrutowa, Potułkały - I etap). Miejsce realizacji zamówienia: teren gminy Warszawa-Wilanów. Termin realizacji - do końca czerwca 2002 r.

Wadium - 3000 zł. Specyfikację istotnych warunków zamówienia (cena - 36,60 zł) można odebrać w siedzibie zamawiającego, pok. 201 lub za zaliczeniem pocztowym. Uprawniony do kontaktów z oferentami - Zespół Zamówień Publicznych, tel. 0-22 6426001 w. 213, 233, pok. 201, w godz. 1200 - 1500.

Oferty należy składać w siedzibie zamawiającego, pok. 201. Termin składania ofert upływa dnia 2001.11.22 o godz. 1030. Otwarcie ofert nastąpi dnia 2001.11.22 o godz. 1100 w siedzibie zamawiającego, pok. 112. Itp., itd.....

-------------------------------------------------------------------------------------

Wtedy gmina Wilanów była jeszcze gminą, stawiano ratusz, planowano połączenie Powsina z Ursynowem, projektowano sieć kanalizacyjną...

Mamy 2007 rok, a o kanalizacji już nikt nie wspomina, "ratuszowcy" siedzą w aresztach, grunt pod ulicę łącznikową jest zabudowywany przez dewelopera...

Jak u Kononowicza - nic nie ma...Ciekawe czy z EURO2012 też się tak skończy?

 
1 , 2


Tę stronę oglądano już razy.







statystyka