sobota, 28 kwietnia 2007

Czytam w wolnych chwilach różne blogi i czasami podejmuję dyskusję, chociaż najczęściej szkoda na to czasu. Ale czasami wyniki takich dyskusji są oświecające dla mnie nadzwyczaj.

Ostatnio pewna pani napisała na swoim blogu - "Jak dotąd, żaden rząd mi się nie podobał, poza rządem Mazowieckiego". Oczywiście spodziewałem się, że teza tak prowokacyjna spotka się z bezkompromisowym odporem. A tu pełna tolerancja! Blogowicz o niku "kismet" (fatum jakieś, czy co?) wyraził swoją dezaprobatę następującymi, łagodnie strofującymi słowami:

"Hmm, lubi pani rozpad gospodarki, wzrost bezrobocia, ludzi doprowadzonych do ostatecznosci bieda, zorganizowana przestepczosc i gigantyczna inflacje a z drugiej strony propagande sukcesu. Gust dziwny ale cudze gusta nalezy uszanowac. Ma pani racje - komus z takimi upodobaniami obecny rząd się nie moze podobac."

Tak się składa, że koniec PRL-u i początek III Powsina pamiętam dość dobrze, choć nieco inaczej niż "kismet", toteż pozwoliłem sobie włączyć się do dyskusji:

"Kismet, jajarz z Ciebie! Rząd Mazowieckiego doprowadził do upadku kwitnący za Rakowskiego i Jaruzelskiego kraj, zniszczył gospodarkę, rozpędził inflację, zabrał ludziom wolność i nadzieję! Pani Ewo, niech Pani uważnie czyta komentarze Kismeta, może się Pani nauczy historii."

Nie widziałem, jaki autorytet zaczepiam. Panie profesorze doktorze habilitowany finansów Kismet, przepraszam i kajam się. Teraz przypomniałem sobie ten głos. Słyszałem to już na falach katolickiego radia w moim samochodzie:

"tbgmbx
Gospodarka za Jaruzela padala ale reforma Rakowskiego byla najdalej idaca reforma gospodarcza - wymienialnosc walut, rejestracja nowej firmy przy jednym okienku, posuniecia Balcera i nastepnych byly zdecydowanie ograniczaniem wolnosci gospodarczej. No i nieszczesny oscylator Balcerowicza, o ktorym pisze prof. Przystawa, przez ktory stracilismy kilka miliardow dolarow. Lub kilkadziesiat.

O ile gospodarczo rzad Mazowieckiego sie od biedy broni, to spolecznie byla to jedna wielka katastrofa - wolne wybory dwa lata po Rumunii (sic!), rozwoj mafii pod parasolem ubecji, niszczenie dokumentacji, masowe ubozenie ludzi... Pani Ewa lubi piekne katastrofy, stad jej upodobanie do Mazowieckiego - wiekszego nieudacznika na ziemi nie bylo.

prof. dr hab. kismet, specjalnosc finanse (podpis nieskromny, aby uprzedzic zarzuty o nieznajomosc ekonomii)".

Są ekonomiści i ekonomiści, a ja, skromny doktor od półprzewodników jestem jednak szczęśliwy, że eksperymenty Rakowskiego zostały brutalnie przerwane, że wyprowadzono kraj z inflacji, wprowadzono prawdziwą wymienialność złotówki. A to ubożenie ludzi - tak jakby za komuny byli bogaci - właśnie czytam, gdzie Polacy spędzają długi, majowy week-end. A także to, że nie trzeba było stosować u nas wariantu rumuńskiego, a Jaruzelski umrze chyba śmiercią naturalną. Zgodnie z postulatami jednej z partii koalicyjnych. Katastrofą dopiero było ustąpienie Mazowieckiego po przegranych wyborach prezydenckich i rządy "Siekierki", którego  promotorzy dzisiaj serdecznie nienawidzą i wyzywają od Bolków - czyli prezydencja "pod parasolem ubecji"?

A Powsin wiosną jest taki piękny...

piątek, 27 kwietnia 2007

W ostatnich dniach dzieje się, dzieje... Na szczęście Powsin jest tu ze skraja: ABW tu nie grasuje od poczęcia do naturalnej śmierci, Marki i Jurki obchodzą co najwyżej imieniny, "drogi Bronisław" był wybrany z naszego okręgu wyborczego, a Orła Białego chyba nikt z Powsinian w najbliższym czasie nie dostanie. A poza tym to i smieszno i straszno...

Dlatego dzisiaj gratuluję tym, co za granicą. Niech się cieszą wiosną lub jesienią (zależnie od półkuli) i pamiętają o nas w swoich modlitwach, bo nas dobry Bóg pokarał. Rozum nam odbierając.

wtorek, 24 kwietnia 2007

Myślałem, że o lustracji już ani słowa. Nudy, nudy, nudy...Myślałem, że już tylko SLD mi zostało, jako antylustracyjna alternatywa na następną kadencję. Aż tu młody z SLD występuje z projektem nowej ustawy otwierającej archiwa! Mogę to zrozumieć, on się urodził po 1972 roku. Ale przez to już nie mam zupełnie na kogo głosować...

A propos, w sprawie jednego profesora z Wrocławia krąży taki dowcip: „Kubuś Puchatek mówi do Krzysia: - Rozumiem, że donosił Prosiaczek, bo to świnia. Rozumiem, że donosił Kłapouchy, bo to osioł. Ale żeby Miodek?!”

niedziela, 22 kwietnia 2007

Dobra wiadomość jeszcze przed EURO2012:

"Zarząd Transportu Miejskiego porozumiał się z władzami Konstancina-Jeziorny w sprawie uruchomienia linii nocnej. Autobus N50 dojedzie do Konstancina już w nocy z 11 na 12 maja, czyli wcześniej niż cała reforma linii nocnych. Uruchomienie tej linii jest możliwe wcześniej ponieważ będzie ona funkcjonowała niezależnie od całego zreformowanego układu nocnych połączeń i jej wcześniejsze uruchomienie nie zaburzy naszych planów. Autobusy będą wyruszały z pętli przy stacji metra Wilanowska.


Dokładna trasa linii: Warszawa: Al. Wilanowska, Przyczółkowa, Drewny, Bielawa: Warszawska, Konstancin-Jeziorna: Warszawska, Bielawska, Mirkowska, al. Wojska Polskiego, Piłsudskiego, Prusa, Chybicka, Pułaskiego, Piaseczyńska, Nowopiaseczyńska, Warszawska. ...

Linia będzie kursowała tylko w weekendy. Jej rozkład jazdy będzie skoordynowany z rozkładem jazdy metra. " Ale to nie koniec udogodnień dla mieszkańców Konstancina. Linia 710 będzie kursowała dłużej. Obecnie ostatni kurs z pętli Metro Wilanowska jest o godz. 23.05. Od 11 maja ostatni kurs wyruszy do Konstancina dopiero ok. północy. W przeciwieństwie do linii nocnej, 710 będzie kursowała dłużej przez cały tydzień".

No to młodzież pobaluje w Warszawie dłużej. Może nawet uda się obejrzeć cały spektakl w Teatre Wielkim?

sobota, 21 kwietnia 2007

Gdzieś mam EURO2012...

wtorek, 17 kwietnia 2007

Co za ulga! Od wczoraj Liga Powsińskich Rodzin zapewnia, że po zaostrzeniu przez nią kar za eutanazję, nasi staruszkowie mogą przestać bać się iść do szpitala.

Mam pewne wątpliwości co do znaczenia slowa "eutanazja" w tym kontekście.  Ostatnio miałem szereg doświadczeń z "eutanazją" - czy w takim samym sensie, nie wiem, ale skutki były takie same.

Dwa lata temu mój kolega z pracy został zabrany do szpitala z rozpoznaniem arytmii i skoków ciśnienia. W szpitalu wyregulowali ciśnienie, zlikwidowali arytmię. Miał wyjść przed niedzielą. Umarł w szpitalu. Lekarze byli zaskoczeni, więc może to nie była eutanazja?

Wkrótce potem ciotka mojej żony upadła i z lekkim wstrząsem mózgu została hospitalizowana. Wkrótce młoda lekarka stwierdziła zakłócenia równowagi elektrolitów i zaczęła wyrównywać. Ciotka w ciągu trzech dni zmarła na zakrzep w sercu.

Moja ciotka nie chciała iść do szpitala, ale naczynia krwionośne w nogach wymagały opieki. W szpitalu wystąpiła wada serca i zapalenie płuc. Ciotka zmarła.

Moja teściowa od lat chorowała na niewydolność nerek. Pewnego razu zauważyliśmy niepokojące objawy i popędziliśmy z nią na ostry dyżur do szpitala. Dyżurna lekarka zrugała nas, bo akurat parametry analiz nie były przekroczone i taksówką musieliśmy wracać nad ranem do domu. W ciągu miesiąca stan tak się pogorszył, że wezwane pogotowie na alarmie dowiozło ją do szpitala. Zmarła w trakcie przyjmowania na oddział.

Inna ciotka, pensjonariuszka domu opieki, od jakiegoś czasu źle się czuła. Zawieziono ją do szpitala. Lekarze stwierdzili, że to starość i wystarczy opieka domowa. Mieli ją wypisać w piątek. W czwartek zmarła w szpitalu na zapalenie płuc i niewydolność krążenia. Jutro pogrzeb.

No, nie wiem. Ja i tak będę się bał iść do szpitala. Nawet jak podniosą tę karę za eutanazję. Nawet nie będąc jeszcze staruszkiem. Dla mnie po tych doświadczeniach pójście do szpitala w Warszawie będzie się zawsze wiązało z ryzykiem eutanazji. Cóż ja pocznę - wolę już naturalną śmierć, tę z niedoszłej konstytucji.

sobota, 14 kwietnia 2007

IPN żąda dekomunizacji patronów ulic i szkół. Brawo, tylko przyklasnąć temu pomysłowi, bo w Powsinie pod tym względem jesteśmy strasznie w tyle. Żeby przybliżyć nas do IV Powsina chciałbym złożyc niniejszy obywatelski donos.

Panie prezesie Kurtyka, jest u nas ulica Andrutowa. Czy Pan wie, kto to był Andrutow? Nie wie Pan? No, to się zawiodłem! Otóż Iwan Iwanowicz Andrutow był, jak należy się domyślać, znanym sowieckim generałem, który w styczniu 1945 "wyzwalał" Powsin na czele swoich kałmuckich hord na długie lata niewoli, zakończone zdradą przy okrągłym stole. Aż dziwne, że do tej pory nikt z patriotycznie myślących mieszkańców nie zareagował na ten obciach.

Panie Prezesie Kurtyka, niech Pan coś z tym zrobi!

P.S. W Powsinie mamy więcej takich trefnych patronów ulic. Są tam ulice Gronowa, Waflowa, Czekoladowa, a nawet niejakiego Ptysiowa. Chociaż podobno Jurij Ptysiów, który miał polskie korzenie podobnie jak kapitan Ryków, nigdy w Powsinie nie był. 

Miłego week-endu życzę, ale ostrzegam przed nadmiarem słońca wczesną wiosną.

piątek, 13 kwietnia 2007

Powsin dynamicznie się urbanizuje. Na Zapłociu stanęły dźwigi budujące osiedle irlandzkiego dewelopera. Tak, tego, który ma działki, których dzielnica Wilanów nie zdążyła przejąć pod ulicę łączącą nas z Ursynowem.

Wczoraj wieczorem spacerowałem wokół terenu byłej spółdzielni rolnej po drugiej stronie dwupasmówki, na wysokości stacji benzynowej Shella. Wielki teren, który od szeregu lat był nieużytkiem, jast teraz ogradzany drewnianymi słupami i płytami drewnopochodnymi. Ten, kto kupił tę działkę, chyba będzie tam wystawiał osiedle mieszkaniowe, bo na jakikolwiek obiekt handlowy ten obszar jest za duży!

Czytałem wypowiedzi niektórych osób krytycznie nastawionych do projektu "Rynku Powsińskiego", że duże obiekty handlowe w Powsinie należy zwalczać, bo ściągną one ludzi i samochody, i sielsko-idylliczny charakter Powsina zostanie zniszczony. Podobne argumenty, z dodatkiem historyczno-muzealno-przyrodniczych, podnoszone są przez przeciwników wielkopowierzchniowego handlu i usług z Wilanowa.

Moi drodzy, jest już za późno. Już dopuszczono do osiedlania się wokół Powsina i na polach wilanowskich tysięcy nowych mieszkańców. To się już stało, oni się tam budują i mieszkają. I będzie ich coraz więcej. Teraz nie dajmy im dróg, nie wpuszczajmy handlu. Ciekawe co oni z tym zrobią? Ile trzeba zorganizować małych sklepików spożywczych, żeby obsłużyć 30 tysięcy ludzi z Wilanowa i Powsina? Skąd się wezmą ci przedsiębiorczy sklepikarze?

Na szczęście wiosna jest dziś tak piękna i słoneczna, że wszelkie ponure prognozy same się rozpraszają natychmiast. Życzę wiosennego i słonecznego dnia.

czwartek, 12 kwietnia 2007
Wygląda na to, że wilanowscy radni zablokują budowę "Powsińskiego Rynku" u zbiegu Drewny i Przekornej! Szkoda, bo projekt jest atrakcyjny - pisałem o nim 9 marca. Ale w Wilanowie wiedzą lepiej i nazwisko Mątkiewicza źle im się kojarzy. Pani Anno Drewniak, litości!
Cytat za Życiem Warszawy:
"Jarosław Mątkiewicz, zamieszany m.in. w aferę ratuszową w Opolu, wystąpił do Ratusza o zgodę na budowę centrum handlowego przy ul. Powsińskiej. 
Sprawa od kilku dni bulwersuje wilanowskich radnych. Są zaskoczeni, że ani władze dzielnicy, ani Ratusz nie poinformowali ich o planach budowy nowego centrum handlowego. – Wystąpiłam do burmistrza o poruszenie tej kwestii na sesji. Obawiamy się, że decyzje będą zapadały bez naszej wiedzy – mówi Anna Drewniak, radna dzielnicy. "

niedziela, 08 kwietnia 2007

Jest, jest, jest! Jest Leon! Widziałem go dzisiaj w Powsinku, przy skrzyżowaniu Przyczółkowej z Europejską. Był na dłuuugiej tyczce i wyglądał dosyć mizernie. Zdobycz została już odebrana przez poszkodowanych. Życzę miłego lanego poniedziałku.

P.S. Wyjaśnienie, kto to Leon, znajdziecie nieco niżej.

 
1 , 2


Tę stronę oglądano już razy.







statystyka