czwartek, 27 marca 2008

Musiałem ostatnio pojechać rano, około ósmej, z Powsina na Ursynów. Jak się domyślacie - skrótem przez ul.Gąsek. Dawno o tej porze tędy nie jeździłem, więc zaskoczył mnie tłum samochodów zjeżdżających z Kabat w dół do Przyczółkowej. A pamiętam, że jakiś czas temu rubeus narzekał w swoim komentarzu do sprawy ulicy Nowokabackiej, że mieszkańcy Powsina i Konstancina zaleją Kabaty przez tę ulicę.

I może, co daj Boże, będzie miał rację! I nie tylko on tak myśli, bo władze Warszawy już się do takiego stanu przymierzają. Otóż powstanie kiedyś...

Nowy parking przesiadkowy na Kabatach? (źródło Gazeta Wyborcza Stołeczna)

Prawie 300 samochodów i sto rowerów zmieści się w podziemnym garażu "Parkuj i jedź", który powstanie u zbiegu al. KEN i Wąwozowej. Ratusz wydał właśnie dokument otwierający drogę do tej inwestycji

Parking ma służyć mieszkańcom Ursynowa, Powsina i Konstancina, którzy będą tam mogli zostawić samochód i przesiąść się do metra na jego początkowej stacji. W miejscu, gdzie ma powstać, dziś znajduje się pętla autobusowa. Ratusz planuje jej przesunięcie na południe, na narożnik al. KEN i Kabackiej. Decyzja lokalizacyjna, którą właśnie wystawili urzędnicy, określa, gdzie dokładnie ma być zbudowany garaż i ile miejsca zajmie.

- Kiedy tylko dokument się uprawomocni, zwrócimy się do biura gospodarki nieruchomościami o negocjacje w celu pozyskania gruntu - planuje Michał Powałka z biura prasowego Zarządu Transportu Miejskiego. - Gdy będziemy już mieli działkę, ogłosimy przetarg na zaprojektowanie parkingu z dwiema lub trzema kondygnacjami.

Teren z obecną pętlą autobusową należy do sieci supermarketów Tesco. Jej władze planują rozbudowę sklepu na małą galerię handlową, która ma się przysunąć do al. KEN. - Jesteśmy otwarci na rozmowy z miastem o działce pod parking. Chcemy się porozumieć. Ale jest jeszcze za wcześnie, żeby mówić o warunkach z naszej strony - usłyszeliśmy wczoraj od Przemysława Skorego, rzecznika Tesco.

Budowa dwu- lub trzykondygnacyjnego parkingu podziemnego wyniesie prawdopodobnie kilkadziesiąt milionów złotych, czyli mniej więcej tyle ile koszt jednej stacji metra. Gdyby jednak w tym miejscu powstał garaż naziemny, zeszpeciłby tę część Kabat. Taka inwestycja byłaby niewskazana także dlatego, że w trzech pozostałych narożnikach skrzyżowania stoją domy. ZTM koncepcję budowy podziemnego parkingu konsultował z miejskim biurem architektury, które takie właśnie rozwiązanie wpisało do czekającego na uchwalenie planu zagospodarowania południowych Kabat. Dopuszcza on, by w narożniku al. KEN i Wąwozowej, nad parkingiem powstał blok o wysokości do dziesięciu kondygnacji. Dzięki temu ratusz będzie mógł sprzedać ten grunt deweloperowi, przerzucając na niego koszta budowy garażu.

ZTM nie potrafi na razie określić, kiedy miałaby zacząć inwestycja. - Chcielibyśmy zabrać się za nią jak najszybciej, ale wszystko zależy od negocjacji z Tesco - zastrzega Michał Powałka.

poniedziałek, 24 marca 2008

W poprzedniej notce wspomniałem o oświetleniu Przyczółkowej od Vogla do granic miasta. Dziś więcej szczegółów. Planowane zadanie będzie się składać z następujących działań:

- demontaż istniejacych elementów sieci oświetleniowej (słupy, oprawy, kable, linia napowietrzna);
- ułożenie kabli YKY 5 x 25 mm2 oraz YKY 5 x 35 mm2 w rurach osłonowych;
- wymiane istniejacych szaf oswietleniowych LN-88 oraz OS-943;
- wymiane istniejacego zasilacza szafy OS-943;
- montaż nowoprojektowanych szaf OS-1, OS-2, OS-3, OS-4 wraz z budowa linii WLZ;
- montaż słupów stalowych ocynkowanych (h=10m) wzmocnionych na fundamentach prefabrykowanych wraz z wysiegnikami o wysiegu i konfiguracji „J”;
– 1,5m lub „T” – 4m (pozostałe wysiegi wg. oznaczen na rys. 1, 2, 3) – montaż opraw oswietleniowych na 11m – 216 szt.;
- wymiane istniejacych opraw na skrzyżowaniach na proj. oprawy sodowe o mocy 250W dwukomorowe w I klasie z wbudowanym czasowym modułem redukcji mocy – 62 szt.;
- montaż proj. opraw sodowych o mocy 150W dwukomorowych w I klasie z wbudowanym czasowym modułem redukcji mocy – 302 szt.

sobota, 22 marca 2008

W powsińskim kościele święcenie pokarmów odbywa się od 14.00 do 16.00, wcześniej nasi księża odwiedzają Okrzeszyn i Bielawę. Ale my tradycyjnie święcimy u św. Anny w Wilanowie. Jest to nasza domowa tradycja od 1978 roku, kiedy zamieszkaliśmy na Stegnach. Kontynuowaliśmy ten zwyczaj gdy mieszkaliśmy na Ursynowie (schodziło się ze skarpy, przez pola SGGW drogą, która teraz jest ulicą Klimczaka). I teraz też, już od dziesięciu lat, od kiedy osiedliliśmy się w Powsinie. Tak, to już trzydziesty koszyk ze święconką niesiony do świętej Anny.

Kiedy wracam z Wilanowa do Powsina, przez pola i nieużytki,  słynną gierkowską dwupasmówką, na której ograniczono szybkość do 60 km/godz., zwłaszcza wieczorem lub nocą, czuję się, jak bym rzeczywiście opuszczał miasto i wyjeżdżał na wieś. Zaraz za Powsinkiem kończą się miejskie światła i samochód wjeżdża w czerń - niebo gwiaździste nade mną i choć oko wykol. Bardziej nerwowi kierowcy włączają długie światła, nie bacząc, że oślepiają nadjeżdżających z przeciwka po drugiej stronie trawnika rozdzialającego pasy jezdni. 

Ale oto nasz kochany dobroczyńca, Zarząd Dróg Miejskich, chce nas uszczęśliwić! Ogłoszono wszem i wobec, że od Vogla do Przekornej zostaną ustawione miejskie latarnie, które sprawią, że do Powsina jeździć będziemy jak po Marszałkowskiej. Termin zakończenia robót przewiduje się na październik 2008.

 ( http://www.zdm.waw.pl/fileadmin/user_upload/Zamowienia/Pliki/mfedoryk/NDZP_1_PN_1_08/Ogloszenie_o_zamowieniu_-UZP.doc )

I z tą dobrą wiadomością życzę wszystkim zdrowych i radosnych Świąt!

czwartek, 20 marca 2008

Wiosenny Powsin pokryty został warstwą białego puchu, ale na choinkach w ogródkach i tak powiesimy świąteczne jajka i zające - odczarujemy pogodę. Nie wszystko jednak daje się odczarować tak łatwo. Jednym z obsesyjnie powracających wątków tego pamiętnika jest komunikacja. Dzięki Schengen nie ma korków na granicy z Niemcami lub Czechami. Ale żadne Schengen nie pomoże na korki na granicy Warszawy i Konstancina. Czekamy jak na zmiłowanie na przebudowę ulicy Warszawskiej i na zbudowanie obwodnicy 724bis. Tymczasem grudniowa Rzeczpospolita pisze o tych projektach nastepująco...

>>> 

Sytuacja nieprędko zmieni się na lepsze. Mazowiecki Zarząd Dróg Wojewódzkich w przyszłorocznym budżecie (t.j. na 2008 rok - przyp. powsinoga1) nie zaplanował nawet złotówki na wybudowanie drugiej jezdni od granic miasta do torów PKP. Drogowcy dopiero zabiorą się do skupowania gruntów pod inwestycję, która zakończy się najwcześniej w 2009 r. Gigantyczne korki pozwoli rozładować jednak dopiero obwodnica. Przygotowania do budowy 22-kilometrowego odcinka drogi omijającej łukiem Konstancin stoją w miejscu.

"Właśnie unieważniliśmy przetarg na koncepcję trasy, ponieważ zgłosiła się tylko jedna firma" przyznaje rzecznik MZDW Agnieszka Serbeńska.Nawet jeśli kolejny skończy się podpisaniem kontraktu, wykonawca dostanie 18 miesięcy na przygotowanie projektu. Dopiero w drugiej połowie 2009 r. drogowcy zaczną więc starania o decyzje lokalizacyjną i środowiskową. Później będzie wykup gruntów. Według Agnieszki Serbeńskiej kierowcy, jeśli nie będzie opóźnień, zaczną korzystać z obwodnicy w 2013 r.Do tego czasu liczba mieszkańców Konstancina może się nawet podwoić. Teraz zameldowane są tam 23 tysiące osób. Ich liczba rośnie jednak w ekspresowym tempie. Tylko na jednym osiedlu J. W. Construction budowanym w Bielawie w połowie przyszłego roku przybędzie kilkaset mieszkań. Rozrasta się osiedle Konstancja. Powstają też prywatne domy. Dodatkowo prawie ukończona jest okazała siedziba firm z grupy kapitałowej Polskich Sieci Elektroenergetycznych. W budynku za 150 mln zł od wiosny pracować będzie kilkaset osób. Większość z nich będzie dojeżdżać do pracy samochodami. Podobnie jak klienci.

"Jesteśmy załamani" przyznaje Tomasz Marszał z konstancińskiego urzędu.
- Najgorsze jest to, że nie mamy żadnej alternatywy dla samochodów. Ani wukadki jak Pruszków, ani nawet stacji PKP jak Piaseczno. Pozostaje nam tylko trzymać kciuki za drogowców i budowę obwodnicy. Gmina zarezerwowała już pod inwestycję pas terenu w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego.


A mieszkańcy narzekają.

- Nasi sąsiedzi już nazwali willowy Konstancin polskim Beverly Hills na szambach, bo część miasta nie ma kanalizacji i po ulicach kursują szambiarki. Teraz podkpiwają: miasto-ogród bez wjazdu i wyjazdu - mówią.

Tkwiący w korkach mieszkańcy Konstancina nie mogą się doczekać obwodnicy. Wytyczenie 22 km trasy od ul. Warszawskiej do Góry Kalwarii przekracza możliwości urzędników. Inwestycja znajduje się co prawda w planach na lata 2008 - 2013, ale data rozpoczęcia prac wciąż nie jest znana.

W planach miejscowych droga wskazana jest zbyt mało konkretnie, żeby rozpocząć wykup gruntów. Opóźnia się też poszerzanie ul. Warszawskiej od granic stolicy do torów PKP w Konstancinie. Drogowcy dopiero przymierzają się do wykupu gruntów.

<<<

 P.S.: WZDM już wybrał wykonawcę dokumentacji obwodnicy 724!

Przemiot zamówienia:

Opracowanie dokumentacji projektowej niezbędnej do uzyskania decyzji o ustaleniu lokalizacji drogi oraz decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach zgody na realizację przedsięwzięcia, a także uzyskanie w imieniu Zamawiającego: • decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach zgody na realizację przedsięwzięcia, • decyzji o ustaleniu lokalizacji drogi, dla budowy obwodnic m. Konstancin – Jeziorna i m. Góra Kalwaria w ciągu drogi wojewódzkiej nr 724 relacji Warszawa – Góra Kalwaria na terenie m. st. Warszawa, gmin Konstancin – Jeziorna i Góra Kalwaria, powiatu piaseczyńskiego, województwa mazowieckiego, nr postępowania 375/07.

Wybrana firma:
INGEROP POLSKA Sp. z o.o.
02-117 Warszawa
ul. ul. Racławicka 146
Uzasadnienie wyboru: Oferta z najniższą ceną spośród ofert niepodlegajacych odrzuceniu.
Cena oferty: 1981280.00zł brutto.

czwartek, 13 marca 2008

Cmentarz w Powsinie pęka w szwach. Powsiński Prepozyt od wielu lat stara się o pozwolenie na jego poszerzenie - na razie bezskutecznie. Podobno zagrożona byłaby woda...

Tymczasem sąsiedzi z Kępy Okrzewskiej mogą się doczekać swojego cmentarza. Wtedy zamiast oni u nas, to my u nich będziemy grzebać naszych zmarłych...

Oto artykuł z portalu nadwisla.pl (24.01.2008):

 Krzyże za oknem

ImageMieszkańców nadwiślańskiej Kępy Okrzewskiej podzielił pomysł budowy cmentarza parafialnego w środku wsi. Miałby powstać na pozostałościach dawnej nekropolii ewangelicko-augsburskiej.

Podczas grudniowego zebrania grupki mieszkańców wsi inicjatywa proboszcza z Kępy Zawadowskiej ks. Pawła Bijaka spotkała się z akceptacją. Na 22 osoby tylko cztery głosowały przeciwko powstaniu cmentarza. O wyniku głosowania sołtys Kępy Okrzewskiej i zarazem radny Krzysztof Kucharski poinformował podczas obrad komisji rozwoju i ładu przestrzennego rady miejskiej, która zajęła się tematem cmentarza. Samorządowcy wstępnie pozytywnie zaopiniowali koncepcję przedstawioną przez ks. Bijaka. Kwestię, czy lokalizacja cmentarza w środku miejscowości będzie zgodna z przepisami, mają rozstrzygnąć architekci przygotowujący plan zagospodarowania przestrzennego wsi. Na przebudowę cmentarza, na którym ostatni protestanci byli pochowani w latach 40. ubiegłego wieku, pod pewnymi warunkami zgodził się już Kościół ewangelicko-augsburski.

Jednak im więcej osób dowiadywało się we wsi o projekcie proboszcza, tym większe zaczął on budzić emocje. – Mam żal do sołtysa, że nie powiadomił o zebraniu wszystkich mieszkańców, tylko obdzwonił osoby, o których wiedział, że nie będą protestować. Ja dowiedziałam się o spotkaniu przypadkowo i poszłam, żeby wyrazić sprzeciw. Mój dom byłby oddalony od cmentarza o 50 metrów. Jak wiele osób w naszej wsi, czerpię wodę z własnej studni, bo po prostu nie chcę korzystać z wodociągu. Cmentarz po sąsiedzku na pewno nie będzie obojętny dla wody w studni. Nie chcę też mieć codziennych karawan przed bramą – mówi Magdalena Paczucha. Podczas kolędy rodzina pani Magdaleny przekonywała ks. proboszcza do zmiany lokalizacji nekropolii.

Od księdza Bijaka „NW” dowiedziało się, że propozycji umiejscowienia parafialnego cmentarza było wiele, ale wszystkie z nich okazały się mieć wady. Kościół póki co stara się o zgodę na pochówki na dwóch niedużych cmentarzykach ewangelickich, m.in. w Kępie Okrzewskiej. W tej miejscowości po sąsiedzku jest 30 wolnych arów, o które zdaniem Krzysztofa Kucharskiego można byłoby w przyszłości powiększyć teren nekropolii. – To ma sens – uważa sołtys. – Ale tylko wtedy, gdy jeśli większość mieszkańców powie „nie”, to cmentarza nie będzie. Ignacy Gołębiowski, szef rady miejskiej, podczas grudniowej sesji obiecał przeciwnikom powstania cmentarza, że tematem jeszcze raz zajmie się komisja rozwoju i ładu przestrzennego. Na moment uciszył tym głosy niezadowolonych. Ale jak powiedział „NW” kierujący pracami komisji Włodzimierz Wojdak w najbliższym czasie wcale nie będzie posiedzenia komisji w tej sprawie, bo „dyskusja na ten temat już była”. (pc)

wtorek, 04 marca 2008

Karaiby w Powsinie, Villa Botanica - ekskluzywne miejsce na tropikalnej wyspie, wymarzone dla nowożeńców. Ciekawą nazwę znalazła Fadesa dla swojego osiedla w Powsinie. Jak widać, skojarzenia mogą wędrować i do pobliskiego ogrodu botanicznego, i na karaibskie wyspy (kto nie wierzy, niech pogugluje).

Ale ciekawsze jest pewnie to, że projektowanie powierzono Atelier Fiszer 41, znanej pracowni projektowej, założonej przez Stanisława Fiszera w 1972 roku w Paryżu. Fiszer i jego architekci zyskali uznanie swoimi projektami w Gdańsku i w Gdyni. A w Warszawie, hmmm, Arkady Kubickiego. Nie wiem, czy to dobrze wróży miasteczku Fadesy...

Stanisław Fiszer, założyciel i właściciel Atelier Fiszer 41.

Atelier Fiszera projektowało lofty w budynku praskiego PZO. Pracownia bierze udział w licznych konkursach na rozwiązania architektoniczne przestrzeni miejskiej. Po Trójmieście i Olsztynie jej terenem łowieckim jest Warszawa. Oprócz wspomnianych Arkad Kubickiego Atelier wzięło udział w konkursie na rozwiązanie integrujące Plac Bankowy, Senatorską i Plac Teatralny. I otrzymało wyróżnienie. Chociaż: "U wylotu Senatorskiej projektanci z biura Fiszer Atelier 41 zaplanowali rondo z futurystyczną rzeźbą pośrodku. Zapomnieli jednak o stojącym już na Bankowym monumencie przedstawiającym Juliusza Słowackiego."

Boję się, że w Powsinie Fiszerowie zapomnieli o układzie komunikacyjnym i o powsińskiej skarpie. Ale cóż, przynajmniej "miasteczko" będzie miało własny handel, oddzielony strażnikami od reszty Powsina. I słusznie, niech miejscowi jeżdżą do Tesco i Auchana, Kowala i Pani Małgosi, a nie szwendają się po ekskluzywnych uliczkach "miasteczka".



Tę stronę oglądano już razy.







statystyka