wtorek, 28 listopada 2006

UWAGA CIEKAWSCY!  ADWENTOWY JARMARK W POWSINIE

Gdzie i kiedy: POWSIŃSKI KLUB KULTURY - 3 grudnia 2006 r.
Organizatorami są: Parafialny Zespół CARITAS i Centrum Kultury Wilanów.
Co będzie na Jarmarku:
- możliwość zakupu adwentowych stroików po symbolicznej cenie,
- będzie też można skosztować domowych ciast własnego wypieku oraz napić się kawy lub herbaty.
Pomysł Jarmarku jest wspólnym dziełem CARITAS-u i KLUBU KULTURY. Dochód ze sprzedaży stroików i ciast, przygotowanych przez wolontariuszy, będzie przeznaczony dla osób potrzebujących wsparcia.
Organizatorzy zapraszają do Klubu Kultury, ul. Ptysiowa 3, w pierwszą niedzielę Adwentu - 3 grudnia br., od godz. 10.00 do 15.00.

poniedziałek, 27 listopada 2006

Trochę mi szkoda wizji i skuteczności, bo w odróżnieniu od kolegów, ten umiał zachować się godnie. Tymczasem jego promotorzy rzucają obelgi i oskarżenia. Wybuchają gniewem jak dzieci. Zrzucają winę na TVN24 i III RP. Przydałaby się chyba jakaś Superniania...

W Powsinie uprawnionych 1430, głosowało 860, na KM 424, na HGW 431.

niedziela, 26 listopada 2006
Wizja i skuteczność rozpłynęły się we mgle nad Przekorną. IV Powsin oddala się, oddala, oddala...
czwartek, 23 listopada 2006

Jeśli nie byliście w Powsinie, możecie nie wiedzieć, gdzie jest jezioro Lisowskie. Dlatego, żeby wczorajsza notka nie wisiała w próżni, dzisiaj widok z lotu ptaka, a raczej satelity, na okolicę omawianą wczoraj.

Wiosną bardzo przyjemnie jest spacerować polną drogą od południa w kierunku jeziora, i dalej brzegiem do Rosochatej. Jest tam chmara skowronków, które hałasują i wyczyniają akrobacje w powietrzu. Latem spotyka się na okolicznych polach bociany polujące na żaby i zaskrońce. Jezioro jest zarybione i można tam wędkować za jakąś odpłatnością. Zimą, jeśli śnieg leży na polach, jest okazja do wędrówek wokół jeziora na nartach biegowych. Naprawdę warto tam się wybrać.

środa, 22 listopada 2006

Wokół Powsina jest mnóstwo większych i mniejszych zbiorników wodnych, leżących w dawnym korycie Wisły. Są to pozostałości po jej wylewach. Jednym z nich jest jezioro Lisowskie, uroczy zakątek służący wędkarzom i - latem - plażowiczom. Ale spacerując lub mocząc kij w jeziorze Lisowskim i denerwując się, dlaczego nie biorą, rzadko zastanawiamy się nad historią tej niecki wodnej. Chociaż są tacy, którzy tę historię naukowo badają! Natrafiłem ostatnio na artykuł Michała Gąsiorowskiego i Heleny Hercman z Instytutu Geologii PAN - "Niedawne zmiany szybkości sedymentacji w trzech jeziorach zalewowych Wisły określone przy pomocy datowania 210Pb" z 2005 roku.

Okazuje się, że szybkość sedymentacji jest dobrym wskaźnikiem występowania powodzi zalewających jeziorka wodami Wisły. Według badaczy, maksymalne wartości szybkości sedymentacji w jeziorze Lisowskim występują w osadach sprzed 75 lat. W latach późniejszych szybkość ta wyraźnie spadła. W dodatku w osadach charakteryzujących się maksymalną szybkością sedymentacji przeważa piasek (kwarc i inne substancje nieaktywne w temperaturze 950 st. C). Badacze wiążą to z wielkimi wylewami Wisły  w latach 1888/1889 (tych osadów w Lisowskim nie badano) i w 1924. Istotne zmniejszenie i ustabilizowanie szybkości sedymentacji stwierdzono w latach 1930-1940. Fakt ten wydaje się być związany z pracami nad budową wałów przeciwpowodziowych w latach 30-tych XX wieku. Prace te dokończyli Niemcy w okresie II Wojny Światowej.

A oto kilka ilustracji z tej pracy.

Tu na osi pionowej mamy głębokość osadu, a na poziomej wiek osadu.

A tu historia szybkości sedymentacji. Ciągłą linią oznaczono jezioro Lisowskie. Ciekawe, czy mieszkańcy pamiętają tę powódź z 1924 roku? Dzisiejsi 90-latkowie byli wtedy dziećmi. A czy ktoś pamięta budowę wałów przeciwpowodziowych?

poniedziałek, 20 listopada 2006

I wiatr polityki zakręcił liśćmi na Przekornej, i ucichł. I dobrze mu tak. A ja wracam do wątku poruszonego kilka tygodni temu - początki linii autobusowej między Warszawą a Powsinem. Jeździło chyba wtedy takie coś (jest to francuski autobus firmy Chausson, jakich duże dostawy miała Warszawa na przełomie lat 40-50 XX wieku):

Prawda, że śliczny?

niedziela, 19 listopada 2006

Święta Elżbieto miej nas w opiece - odpust w Powsinie poświęcony patronce parafii, św. Elżbiecie Węgierskiej. Pogoda ponura, parafianie pochowali się po domach. Zostały baloniki na druciku.

sobota, 18 listopada 2006

Powsin to sanktuarium Matki Bożej Tęskniącej z cudownym obrazem, ale pamiętajmy, że kościół i parafia są pod wezwaniem świętej Elżbiety Węgierskiej. Od wczoraj obchodzimy święto parafii związane z dniem tej świętej. Oto notka biograficzna, sporządzona przez nieocenionego Piotra Semkę (w chwilach gdy nie walczy on o IV RP).

W przyszłym roku (1207-2007) będziemy hucznie obchodzili 800 lat od przyjścia na świat naszej patronki! Zapraszam do Powsina!

środa, 15 listopada 2006

Pyta mnie sąsiad, co się tak czepiam przodującej partii. "Coś pan - mówi - przecież te inne jeszcze gorsze! A pan to pewnie jest zwolennikiem ..." - i tu pada nazwa dużego ugrupowania. Wilgotno, jesiennie, słońce ledwie prześwituje przez chmury. Czekając na 519 do Warszawy zastanawiam się, kogo lubię, kogo nie...

Sąsiad popełnia ten sam błąd myślowy, jaki popełnia większość polityków i duża część publicystów. Błąd myślenia w kategoriach partyjno-wyborczych. Jeśli ktoś krytykuje "tych", to na pewno należy do zwolenników "tamtych".

A ja myślę, że warta mojego czasu jest wyłącznie krytyka głupich lub szkodliwych słów i czynów ludzi, od których zależy jakość mojego życia. Bo tylko to co robią oni ma materialny sens i nadaje się do krytycznej oceny. Krytyka tego, co mówią pozostali, jest już tylko miłym plotkarstwem. 

Dlatego, kochany sąsiedzie, nie licz, że będę się zajmował analizą postępowania innych ugrupowań. Chyba że w końcu dorwą sie do władzy...

wtorek, 14 listopada 2006

Rada nadzorcza telewizji państwowej ma pretensję do prezesa o nadanie w wieczór wyborczy dyskusji socjologów i dziennikarzy zamiast przemówień przywódców partii i rządu. To błąd, ale nie pierwszy. Dzień wcześniej, w wieczór święta państwowego, w najlepszym czasie antenowym, zamiast jakiegoś filmu patriotycznego telewizja państwowa nadała romantyczną komedyjkę z Hugh Grantem p.t. "About a boy". Głównym wydarzeniem, wokół którego zawiązuje się intryga w tym filmie, jest dzień zabitej kaczki. Tytułowy chłopiec karmi w parku kaczki, rzucając w nie chlebem, pieczonym przez jego matkę. Twardym chlebem, którym trafia i zabija kaczkę.

Wybory to twardy chleb dla wszystkich starających sie o władzę. Ale wreszcie nadszedł ten dzień i Powsin głosował. Tłumnie. Udział wyniósł prawie 66%. A w komisji ulokowanej w szkole głosy rozłożyły się następująco.

Gdyby to zależało od Powsinian, to "wizja i skuteczność" byłaby już prezydentem Warszawy, bo suma głosów jego bezpośrednich konkurentów chyba nie wystarczy, by przebić głosy mistrza PR. 

Polityka jeszcze wywierała wpływ na wybory do sejmiku wojewódzkiego i Rady Warszawy. Widać to wyraźnie, bo prawie wszystkie głosy zebrali najwięksi gracze na krajowej scenie politycznej. Bardzo ciekawe jest podejście Powsinian do pytania, kto ma rządzić w województwie, a kto w mieście. Otóż województwo zdecydowanie oddaliśmy Platformie Obywatelskiej. Ale w mieście, okazuje się, że lepiej mieć równowagę między PO i PiS z lekkim wskazaniem na PO. Co ma wynikać z tej kalkulacji dla Powsina?

Za to Rada Dzielnicy jest już zdecydowanie nasza, sąsiedzka. Obok partii politycznej wybieramy tam swoich sąsiadów z bezpartyjnych list wyborczych.

Wybieraliśmy, wybieraliśmy, ale i tak Przyszłość Wilanowa nie weszła do rady. Cóż, Panie Kazimierzu, może następnym razem.

Gratuluję wszystkim zwycięzcom. Ale także zwyciężonym, którzy w walce osiągnęli niezły, zastanawiająco niezły wynik. Górą Krasnoludki! Górą Gamonie! W nich nasza przyszłość!

 
1 , 2


Tę stronę oglądano już razy.







statystyka