środa, 28 lutego 2007
Jubileusz linii autobusowej 139 Wilanów-Powsin chyba będzie okazją do pikniku dla mieszkańców i turystów w pierwszą lub drugą niedzielę maja. Powsiński Klub Kultury zamierza zorganizować imprezę na błoniach na tyłach powsińskiego Sanktuarium. Wygląda na to, że będzie można pojeździć na trasie między Wilanowem a Powsinem starym jelczem-ogórkiem, prawie jak 50 lat temu. A wszystkiemu winien rubeus - Górny Kabatczyk, ale przyszywany Powsinianin, który od czasu do czasu odwiedza ten blog. Aktualne informacje z frontu przygotowań do imprezy będą publikowane. Już dziś zapraszam.
wtorek, 27 lutego 2007

Czy w szkole na Przyczółkowej był dziś apel dla uczczenia urodzin pana wicepremiera i mninistra wszystkich mądrości Romana Giertycha? Nie wiem, ale wiem, że ktoś o nim ciepło myślał, bo taki prezent na tacy dostać, to się można wzruszyć. Prezent anonimowy, ale wszyscy sie domyślają, że tym wielbicielem był sam przywódca partii i rządu. Głowa Wildsteina na tacy. A przecież miał on być świętym Janem, który przechrzci naszą rządową telewizję i natchnie duchem IV RP.

Na szczęście wildsteinowska telewizja osiągnęła dno znacznie wcześniej, więc teraz nie ma już co żałować. Ani publicystyki, ani informacji, ani kultury ani rozrywki. No, może dwa czy trzy seriale dla kucharek jeszcze jakoś się obronią, ale to nie zasługa prezesa. Publicystyka poległa od jednostronności i głupoty, informacja od służalczości, kultura poszła spać po 23, rozrywka kręci się dokoła ... ogona, używając eufemizu.

W Powsinie ciepło pożegnaliśmy pana prezesa, bo już plus 2 stopnie, roztopy i zaraz wiosna przyjdzie. A na bielawskich polach koncerty rozpoczną skowronki. Ciekawe, czy w tym roku bocianie gniazdo przy zbiegu Przyczółkowej i Drewny od strony Wilanowa pozostanie puste, jak w roku ubiegłym. Czyżby becikowe zaszkodziło? I tym kończę notkę z urodzinowymi życzeniami dla pana Romana.

piątek, 23 lutego 2007

Porażające, jak by to określili ministrowie i posłowie partii rządzącej. Jeśli państwo prawa wymaga takich absurdalnych ograniczeń od swoich funkcjonariuszy, to gdzie jest miejsce na sprawiedliwość? Przecież największą cnotą naszej władzy jest kłapiący ozór, a Jewropa chce go zamknąć w paszczęce!

Siódmego lutego Europejski Trybunał Praw Człowieka wydał orzeczenie, które dotyczy Polski. Polska po raz pierwszy przegrała sprawę o naruszenie zasady domniemania niewinności. Trybunał w uzasadnieniu stwierdza tak:

"Zasadę domniemania niewinności narusza każde twierdzenie funkcjonariusza publicznego, które wyraża opinię co do winy oskarżonego, zanim wina ta została mu udowodniona. W żadnym przypadku opinie funkcjonariuszy nie mogą przyjmować formy deklaracji odnośnie do winy oskarżonego, gdyż może to zachęcić opinię publiczną do uznania jego winy, zanim sąd dokona analizy faktów, a konstytucja polska gwarantuje domniemanie niewinności."

Znamienna jest reakcja internautów sympatyzujących z partią i rządem na to stwierdzenie Trybunału. Udają oni, że nie ma różnicy między zdaniami orzekającymi: "Pan X popełnił zbrodnię" (lub w wersji negatywnej "Pan X już nigdy nie popełni zbrodni") a "Oskarżam pana X o popełnienie zbrodni" lub "Podejrzewam pana X o popełnienie zbrodni". Czyżby brak umiejętności czytania ze zrozumieniem? Toż to klęska naszego szkolnictwa! A to szkolnictwo kształci nowych prokuratorów i polityków. Ratunku! Ciekawe, czy uczniowie wychodzący ze szkół w Powsinie i w Powsinku potrafią wskazać różnicę między powyższymi zdaniami?

czwartek, 22 lutego 2007

Od agenta pod przykryciem związanego z ZTM dowiaduję się, że dzieje się, oj, dzieje się. Dzieje się w Powsinie. Choć poWSIn podobno był w raporcie weryfikacyjnym, ale został skreślony przez prezydenta, by nie narażać bezpieczeństwa państwa.

Jak dobrze pamiętają klienci Pani Małgosi, przed wyborami samorządowymi podpisywaliśmy petycję do ZTM w sprawie nocnego autobusu do Powsina. I co?

Zarząd Transportu Miejskiego przygotował projekt zmian w kursowaniu autobusów linii nocnych. Podstawowym celem wprowadzenia zmian jest objęcie komunikacją nocną całkiem nowych rejonów Warszawy jak np. rejon ulic: Przyczółkowej, Waflowej i Drewny w Powsinie ... !

Proponowane trasy linii nocnych:

601 / 611 (część zachodnia):
STARE BEMOWO
- Kaliskiego - Lazurowa - Górczewska - Powstańców Śląskich - Człuchowska - Lazurowa - Szeligowska - Połczyńska - Wolska - al. Solidarności - al. Jana Pawła II - rondo ONZ - al. Jana Pawła II - DW. CENTRALNY


601 (część południowa):
DW. CENTRALNY
- E. Plater - Aleje Jerozolimskie - Marszałkowska - pl. Konstytucji - Waryńskiego (powrót: Marszałkowska) - pl. Unii Lubelskiej - Puławska - Goworka - Spacerowa - Gagarina - Czerniakowska - Chełmska - Sobieskiego - al. Wilanowska - Przyczółkowa - Drewny (powrót bezpośrednio ul. Przyczółkową) - POWSIN (WAFLOWA)
trasa linii 601 może zostać wydłużona do Konstancina

Tylko szkoda, że karnawał sie skończył, bo w czasie postu nocne autobusy będą pewnie miały mniej pasażerów. Ale Wielkanoc niedaleko, a te wiosenne i letnie wieczory i noce w Powsinie...

poniedziałek, 12 lutego 2007

Czy lubicie spacery rowerowe po lesie?

To po lesie kabackim sobie nie pojeździcie. Zgodnie z zasadą duralexu: jeśli istnieje możliwość bliskiego spotkania roweru i pieszego, należy wprowadzić zakaz jazdy dla rowerów. Dla bezpieczeństwa. Żeby nikt nie mówił, że władza nic nie robi.

Problem duralexu polega na tym, że gdy prawo jest absurdalne, to nie jest przestrzegane. Na przykład analogiczny zakaz na terenie Parku Kultury  został zakceptowany przez rowerzystów, bo rzeczywiście liczba spacerowiczów, zwłaszcza z małymi dziećmi, jest tam bardzo duża i jazda na rowerze staje się trudna i niebezpieczna. Ale na ścieżkach w lesie? Zwłaszcza na tej?

Toż to nawet nasz ksiądz proboszcz, oby Matka Boża Tęskniąca miała go zawsze w swojej opiece, regularnie tą ścieżką pedałuje. I tylko śnieg, a nie żadne zakazy, mogą go powstrzymać!

sobota, 10 lutego 2007

"Dura lex, sed lex" czyli w Polszcze "durne prawo, ale prawo" - przedstawiciele partii i rządu przypomnieli niedawno społeczeństwu tę mądrą, rzymską maksymę. Nie, nie, tym razem nie będzie o bufecie, będzie o kodeksie drogowym.

Otóż jedną z głównych zasad kodeksowych jest wymóg dostosowania prędkości przez kierującego pojazdem do warunków jazdy. Przepis jasny i oczywisty, ale, jak zwykle, ignorowany przez pewną liczbę kierowców. "Co robić?" - jak pytał Lenin. Żeby coś robić, leninowsko usposobiona władza wymyśliła ograniczenie prędkości. I dzięki temu ma sumienie spokojne. Jak się obywatele pozabijają, to wbrew prawu i na własną odpowiedzialność. Nikt władzy nie zarzuci, że czegoś zaniedbała. Pamiętam, że w barach mlecznych w PRL-u nie dawali noży, pewnie żeby się klienci nie kaleczyli.

W Powsinie mamy wiele przykładów takiego działania. Jeden z radośniejszych ma miejsce na 5 kilometrach dwupasmówki Wilanów-Powsin. Szeroka i prosta jak autostrada do Katowic. Dwie jezdnie rozdzielone pasem zieleni. Po dwa pasy ruchu w każdą stronę. Droga wiedzie przez pola, trzy niezbyt ruchliwe skrzyżowania z przejściami dla pieszych - kontrolowane światłami. Jeśli myślicie, że kodeksowe ograniczenie do 90 km/godz. z dodatkowym zastosowaniem przepisu o dostosowaniu szybkości wystarczy, to jesteście w tzw. "mylnym błędzie". W pogodę i niepogodę, w dzień i w nocy tu trzeba jeździć tak:

i tak

Leninowskie podejście widać również w przepisie o totalnym ograniczeniu prędkości w Warszawie do 50 km/godz. Wynika ono z bystrej obserwacji, że im wolniej jedzie pojazd, tym mniejszą szkodę zrobi, jak na coś wpadnie. Bardzo dobrze, pełne trzy minus. Tylko że w Warszawie ten przepis jest nie tylko martwy, ale też szkodliwy. Po pierwsze w godzinach dnia pracy w Warszawie nie da się jeździć szybciej niż 30 km/godz. z powodu powszechnego zakorkowania. Po drugie, po godzinach dnia pracy próba jazdy z prędkością 50 km/godz. po szerokich, pustych ulicach przez więcej niż kilku kierowców kończy się zwykle stworzeniem sztucznego korka, wściekłością ogólną i niesfornymi próbami nielegalnego ominięcia przeszkody przez co bardziej krewkich kierowców. I, władzo kochana, nic tu policja nie pomoże, chociaż może zarobi. Jak prawo jest durne, to i tak nikt tego prawa stosował nie będzie, choćby go to kosztowało.

Miłej jazdy życzę.

P.S. Nie, nie, nie macie racji. Ostatni raz zostałem ukarany za przekroczenie prędkości trzy lata temu na "zakopiance", więc ten wpis jest czysto platoniczny. Pozdrawiam wszystkich piratów, bo to przez nich upada kultura prawa. (Ciekawy wniosek?)

piątek, 09 lutego 2007

Popołudniowe niebo nad Andrutową.

czwartek, 08 lutego 2007

Powsin - jak u Szermentowskiego.

Jeszcze niedawno przeważały tu takie domy.

I takie domy.

A za plecami miasto...wysoko, na skarpie olbrzymie blokowiska Ursynowa.

środa, 07 lutego 2007

Od rana wszyscy tylko o tym wydarzeniu. MSWiA odzyskane? A może Krwawy Ludwik dostał od przywódców partii i rządu nową misję - zastąpi Bufetową?

No i już wiemy! Nieee! Krwawy Ludwik pokłócił się z szefem o jakąś ważną sprawę, w której miał inne zdanie, ale być może szef miał rację, więc minister nie chciał wziąć odpowiedzialności i podał się bla, bla, bla...

Wcześniejsze atrakcje były chwilowo w cieniu, a przecież warto je przypomnieć. Kaczka odwołała Sikorkę i zastąpiła ją Szczygłem. Polskie ZOO charakteryzuje się tym, że szczygieł bardziej pasuje do kurdupli niż za wysoka sikorka. Jak w tym ZOO funkcjonuje długi Ludwik? Oto zagadka.

Mimo wszystko trzymam kciuki za pana Ludwika, autora bajek, twórcę pojęcia "wykształciuch" i definicji pojęcia "urzędnik": "Urzędnik jest jedynie substratem ludzkim urzędu".

Wykształciuch - to ja. I to brzmi dumnie!

poniedziałek, 05 lutego 2007

To też Powsin...

I to w reprezentacyjnym miejscu - pozostałości po świetnej niegdyś spółdzielni rolnej. Tu jest cały kompleks zrujnowanych zabudowań oraz wielki i pusty plac ze stacją benzynową na środku. W latach 60-tych z łąk pod skarpą wracały tu mleczne krowy na nocne dojenie. Dzwonki na szyjach dzwoniły, jak stado szło ulicą Przekorną. A o dwupasmówce jeszcze nikt nie myślał.

Tak było kiedyś, teraz jest ruina, a jutro będzie "Castorama", podobno.

 
1 , 2


Tę stronę oglądano już razy.







statystyka